Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Spełnienie kinowych pragnień

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Tegoroczny Warszawski Festiwal Filmowy jak zwykle kusi różnorodnością: dokumenty i animacje, realistyczne dramaty i science-fiction, wybitni aktorzy i reżyserzy debiutanci - na imprezie takiej jak WFF można zaspokoić rozmaite kinowe pragnienia.

Jako oddany fan komiksu muszę koniecznie zobaczyć "Z wielką mocą: Historia Stana Lee", pokazywany na ubiegłorocznym Comic-Conie w San Diego dokument o ojcu chrzestnym amerykańskiego komiksu superbohaterskiego, współtwórcy postaci Spider-Mana, X-Menów czy Thora. Zupełnie inny rodzaj dokumentu prezentuje Morgan Spurlock w "POM Wonderful prezentuje: Najlepiej sprzedany film". Autor "Supersize me", mistrz quasi-dokumentalnej prowokacji wprowadza nas w świat filmowego product-placementu, a swoje opinie na ten temat przedstawiają znani producenci, jak J.J. Abrams czy Brett Ratner.

Chętnie zobaczę też obrazy, które zebrały znakomite recenzje na ważnych światowych festiwalach. Nagrodzona w Sundance "Druga Ziemia" Mikea Cahilla przynależy do zdobywającego ostatnio sporą popularność gatunku tzw. miękkiego SF, w którym zamiast futurystycznych wizji liczy się oryginalny pomysł: w tym wypadku polega na odkryciu w naszym układzie słonecznym drugiej identycznej Ziemi. Spore zainteresowanie i pewną dozę kontrowersji na festiwalu w Locarno wzbudził z kolei izraelski "Policjant" - wyreżyserowany przez debiutanta Nadava Lapida dramat rozgrywający się w środowisku policjantów ze specjalnej jednostki antyterrorystycznej. Podczas tegorocznego festiwalu w Toronto pokazano zaś "List do Momo" Hiroyukiego Okiury, określony jako "triumf tradycyjnej, ręcznie rysowanej animacji". Ponoć zarówno formą, jak i scenariuszem dorównuje legendarnym produkcjom studia Ghibli. Będzie też okazja obejrzeć prezentowaną w Wenecji "Znieważoną ziemię" (na zdjęciu), międzynarodową koprodukcję, w której Andrzej Chyra wcielił się w postać inżyniera walczącego ze skutkami katastrofy atomowej w Czarnobylu.

Nie wyobrażam sobie WFF bez nowego filmu któregoś z reżyserów związanych z warszawską imprezą. Dlatego z przyjemnością wybiorę się na "Bestię" Christoffera Boe. Duński filmowiec opowiada o destrukcyjnej miłości pewnego pisarza do swojej żony. Spodziewam się znakomitej zabawy - jak na poprzednich jego filmach "Rekonstrukcji" czy "Wszystko będzie dobrze", które oglądałam podczas wcześniejszych edycji WFF.

@RY1@i02/2011/195/i02.2011.195.196.024c.001.jpg@RY2@

Katarzyna Nowakowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.