Dziennik Gazeta Prawana logo

Czeski patchwork

2 lipca 2018

"Listy miłosne pismem klinowym" to szalona mieszanka komedii, dramatu i fantasmagorii, a jednocześnie hołd złożony mistrzom czeskiej literatury

Jeden z bohaterów "Listów miłosnych pismem klinowym" z przekonaniem wygłasza tezę, że jeśli ktoś urodził się w małżeństwie mieszanym, nigdy w życiu nie nauczy się dobrze czeskiego, choćby nawet urodził się nad Wełtawą. Tomáš Zmeškal, syn Kongijczyka i Czeszki, na Słowianina może nie wygląda, ale czeskiego nauczył się na tyle dobrze, że krytycy nie wahają się porównywać go z Jachymem Topolem, Josefem Skvoreckym, a nawet samym Bohumilem Hrabalem. Jeśli w tych komplementach jest przesada, to tylko niewielka. Zmeškal doskonale potrafi bowiem grać z tradycją czeskiej literatury, a z jego wielkimi rodakami łączy go owa słynna umiejętność traktowania spraw ważkich z odpowiednią dozą lekkości. Przede wszystkim jednak to niezwykle utalentowany pisarz i śmiały eksperymentator, który z zapałem miesza wątki i konwencje. Na pierwszym planie "Listy..." są słodko-gorzką opowieścią o miłości z totalitaryzmem w tle. Jeśli jednak dorzucimy do tego szalonego cukiernika, oddział psychiatryczny, starożytnych Hetytów i futurystyczną wizję klonowania Hitlera, otrzymamy powieść, w której wszystkie chwyty zdają się dozwolone. Dziw, że sam autor nad tym wszystkim panuje.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.