Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

"Katyń" i prawie nic poza tym

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Agresja ZSRR na Polskę ciągle jest białą plamą w naszym kinie fabularnym. Wydarzenia 17 września 1939 roku najpełniejszy wyraz znalazły w nominowanym do Oscara fresku Andrzeja Wajdy

Dwie dekady po odzyskaniu wolności ciągle nie doczekaliśmy się pełnometrażowej fabuły będącej próbą zmierzenia się z jednym z najbardziej tragicznych i brzemiennych w skutkach momentów naszej historii najnowszej. Wkroczenie Armii Czerwonej na Kresy Wschodnie II RP, pacyfikacja oporu, który stawiły agresorom oddziały Wojska Polskiego, wreszcie okupacja zajętych ziem prawie wyłącznie pojawiają się na ekranie nie jako temat sam w sobie, lecz w kontekście sprawy Katynia. Trudno przecież byłoby wytłumaczyć genezę zbrodni na oficerach WP bez nakreślenia polityczno-militarnego tła tej tragedii.

Najlepiej sztuka udała się Andrzejowi Wajdzie. W pierwszych scenach "Katynia" reżyser zawarł wstrząsający obraz exodusu dwóch grup Polaków. Na moście spotykają się dwie grupy uchodźców - jedni prą na Wschód, chcąc uciec przed terrorem hitlerowców, drudzy podążają w przeciwną stronę, uciekając przed represjami Sowietów, którzy eksterminują inteligencję i wszystkich, których uznają za burżujów i kułaków.

I choć agresji ZSRR Andrzej Wajda poświęcił zaledwie kilka ekranowych minut, jego film jest najpełniejszym obrazem wkroczenia Sowietów w 1939 roku, jaki pojawił się w kinie fabularnym. W innych fabułach o II wojnie światowej wrześniowa hekatomba na Kresach pojawia się marginalnie. W czasach PRL prawda o 17 września 1939 roku była absolutnym tabu i jeśli się pojawiała, to zwykle w oparach niedopowiedzeń, jak w osnutej na samobójczej śmierci Witkacego "Gwieździe piołunu" Henryka Kluby (1988) lub jako grubymi nićmi szyta propaganda prosowiecka - vide socrealistyczny "Domek z kart" Erwina Axera (1953). W wolnej Polsce wojna na Kresach wzmiankowana była m.in. w łagrowej "Cyndze" Leszka Wosiewicza (1992).

Po temat często sięgają natomiast dokumentaliści. W 1994 roku Marek Widarski zrealizował "17 września 1939 roku". Film składa się z trzech etiud paradokumentalnych, w których przedstawiono ataki Armii Czerwonej i opór wojsk polskich, pakt Ribbentrop-Mołotow oraz sytuację na ziemiach polskich pod sowiecką okupacją. W filmie wykorzystano fragmenty starych kronik sowieckich i niemieckich oraz materiały z polskich archiwów.

Fabularyzowany dokument o 17 września 1939 w ubiegłym roku zrealizowali - z udziałem polskich aktorów - Ukraińcy. Wyreżyserowany przez Tarasa Hymycha film "Złoty wrzesień. Kronika Galicji 1939 - 1941" realistycznie opowiada o interwencji sowieckiej i jest głosem w ciągle toczonej nad Dnieprem dyskusji nad oceną wkroczenia na te tereny Armii Czerwonej.

@RY1@i02/2011/180/i02.2011.180.196.005a.001.jpg@RY2@

"Katyń"

Małgorzata Toruńska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.