Trzy wizje piekła
Druga wojna światowa przez kilka dekad była jednym z głównych lejtmotywów naszego kina. TVP przypomina różne ujęcia wielkiego tematu w obiektywach Filipa Bajona, Jana Jakuba Kolskiego i Eugeniusza Starky’ego
Nikt jeszcze tego nie zrobił, ale gdyby porachować tytuły poświęcone ostatniej wojnie i okupacji, okazałoby się, że nie licząc współczesności, ten dramatyczny okres był najczęściej filmowanym fragmentem dziejów Polski. I nie zanosi się na zmianę - filmowcy ciągle podejmują próby zmierzenia się z tym tematem. Dopiero po upadku komunizmu artyści mogą odkłamywać historię i opowiadać o wojnie własnym głosem, bez oglądania się na cenzurę, która kastrowała jakiekolwiek wzmianki o Katyniu, agresji Armii Czerwonej i represji wobec żołnierzy podziemia ze strony NKWD i peerelowskiej bezpieki. I dopiero po 1989 roku mogła się rozpocząć dyskusja nad reinterpretacją wydarzeń sprzed siedmiu dekad i próba polemiki z kanonem myślenia o patriotycznym zrywie lat 1939 - 1945. O tym, jak bardzo jest to kwestia drażliwa, przekonuje awantura wokół filmu "Tajemnica Westerplatte" Pawła Chochlewa. Reżyser postanowił odbrązowić legendę heroicznej obrony nadbałtyckiej stancji wojskowej i chciał pokazać żołnierzy polskich jako ludzi z krwi i kości, wątpiących w sens walki na straconych pozycjach i składania ofiary z własnego życia, popełniających wykroczenia i skłonnych do obscenicznych zachowań. Zaprotestowali historycy, kombatanci i politycy, co odstraszyło sponsorów, a na twórcach wymusiło wyrzucenie ze scenariusza kontrowersyjnych scen. Mimo to udało się zrealizować ponadpółtoragodzinny materiał - w tym wszystkie sceny batalistyczne. Zabrakło funduszy na ostatnie 20 minut filmu. Być może na dokończenie "Tajemnicy Westerplatte" brakującą kwotę wyłoży Polski Instytut Sztuki Filmowej, który zlecił audyt finansowy produkcji.
Kontrowersji nie wzbudziło "Daleko od okna" (na zdj.) Jana Jakuba Kolskiego, co może dziwić, bo reżyser polemizuje w nim z obrazem Polaka - szlachetnej i niezłomnej ofiary nazistowskiego terroru. Film oparty na prozie Hanny Krall jest mroczną historią klaustrofobicznego czworokąta małżeńskiego z kolaboracją w tle. To dramatyczna opowieść o bezdzietnym małżeństwie przechowującym Żydówkę, romansie młodego męża z ukrywaną, upokorzeniu zdradzonej żony, która chce zadenuncjować rywalkę i przywłaszcza sobie jej dziecko oraz odpiera amory zakochanego w niej granatowego policjanta szmalcownika.
Inaczej dyskutował z historią Filip Bajon. Jego "Limuzyna Daimler-Benz" (1981) to próba fabularnego eseju o narodzinach nazizmu. Rzecz dzieje się w przededniu II wojny światowej w Poznaniu. Dwaj bracia w następstwie szczeniackiego wybryku - kradzieży limuzyny niemieckiego konsula - wybierają skrajnie różne drogi życiowe. Jeden odkryje w sobie ciągoty artystyczne, drugi, zafascynowany władzą i rządami silnej ręki, sprzymierzy się z faszystami i weźmie udział w antypolskiej prowokacji.
Najmniej dyskusyjny, ale chyba najbardziej wstrząsający jest "Korespondent Bryan" (2010) Eugeniusza Starky’ego. Film opowiada życiorys legendarnego amerykańskiego dokumentalisty (1899 - 1974), jedynego zachodniego fotoreportera i dziennikarza, który fotografował i opisywał kampanię wrześniową. To dzięki niemu świat dowiedział się o hitlerowskiej wojnie totalnej, tragedii oblężonej Warszawy i barbarzyństwie pilotów Luftwaffe bombardujących szpitale i strzelających do cywili. Nagrane w Polsce taśmy filmowe Bryan wykorzystał w "Oblężeniu" opowiadającym o bohaterskiej postawie mieszkańców stolicy. W 1941 roku obraz był nominowany do Oscara w kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny. Dokument Starky’ego warto zobaczyć jeszcze z jednego powodu - reżyser dotarł do niepublikowanych zdjęć i nagrań obrony Warszawy.
@RY1@i02/2011/165/i02.2011.165.196.0003.001.jpg@RY2@
Małgorzata Toruńska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu