Dowcip Boga
Jürgen Thorwald pisze o pokrętnych powiązaniach siły, władzy i pożądania
O tym, że problemy z prostatą mogą być pasjonującym materiałem na książkę, warto przekonać się, sięgając po powieść "Duch wychodzi" Philipa Rotha. Siedemdziesięciokilkuletni pisarz Natan Zuckerman po operacji nowotworu gruczołu krokowego całkowicie wycofuje się z życia publicznego, zaszywając się na odludziu. Powieść Rotha nie jest oczywiście zapiskiem perypetii medycznych. To poruszające wyznanie starzejącego się mężczyzny zmuszonego zmierzyć się z przemijaniem i własną ułomnością. W książce "Męska plaga" Jürgen Thorwald dowodzi, jak często na przestrzeni dziejów prostata okazywała się wstydliwym symbolem klęski męskości. Przegrywali z nią najwięksi władcy i najsłynniejsi zdobywcy kobiet. Nie bez powodu Rudyard Kipling nazwał ją czymś, co Bóg wymyślił pod wpływem wyjątkowo kiepskiego nastroju.
Pierwszym mężczyzną, który publicznie przyznał się do choroby prostaty, był podobno amerykański reporter i pisarz Robert C. Ruark w latach 60. ubiegłego wieku. Swoje zmagania z nowotworem męskiego gruczołu opisał w powieści "The Honey Bedger". Przez wieki jednak sprawa prostaty miała być problemem tak wstydliwym, że nie ważono się nawet wymawiać nazwy nieszczęsnego organu. Mówiono, że choroba gruczołu jest karą za grzechy i zemstą ciała za rozwiązłość. Wieloletnie badania i obserwacje chorych dowiodły jednak, że schorzenie prostaty nie wybiera - uderza w biednych i bogatych, przystojnych i mniej urodziwych, powściągliwych i tych o wybujałym temperamencie seksualnym.
Thorwald niejednokrotnie udowodnił już, że historia medycyny bywała równie krwawa co historia pól bitewnych. "Męska plaga" nie zawiedzie wielbicieli bestsellerowego cyklu o chirurgach, choć miejscami jest to lektura dla czytelników o mocnych nerwach. W starciu z prostatą zdesperowani lekarze chwytali się najróżniejszych metod, a im dalej spojrzymy w przeszłość, tym bardziej okazywały się drastyczne i przerażające. Nie wiadomo, ilu pacjentów zmarło w dzikich męczarniach w wyniku tych krwawych eksperymentów - ilu zakończyło życie na stołach operacyjnych, a ilu w wyniku używania niedezynfekowanych cewników i narzędzi. Chorzy byli jednak w stanie zaryzykować wiele, by tylko uwolnić się od dolegliwości, jakie wiązały się z przypadłością.
"Męska plaga" jest książką nierówną. Części pierwszej, poświęconej historii medycyny, ustępuje nieco część druga, w której autor skupia się na biografiach znanych mężczyzn - głównie słynnych kobieciarzy. Tu wdziera się pewien chaos, myśl przewodnia ginie gdzieś w gąszczu przytaczanych przez pisarza ciekawostek i anegdot. Nie zawodzi jednak talent pisarski Thorwalda. Jak wiele innych jego książek, "Męską plagę" momentami czyta się z wypiekami na twarzy.
@RY1@i02/2011/160/i02.2011.160.196.026a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/160/i02.2011.160.196.026a.002.jpg@RY2@
Malwina Wapińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu