Bez przebudzenia
Nagrodzony na tegorocznym Berlinale za reżyserię "Sen o Afryce" Ulricha Kohlera jest daleki od wystylizowanych, pocztówkowych obrazów, ale na szczęście nie wpada też w moralizatorskie pułapki
"Czy oni są martwi?". "Nie, tylko śpią". "Mi się wydaje, że są martwi". Dialog otwierający poprzedni film Kohlera "Monntag kommen die Fenster" doskonale pasuje także do "Snu o Afryce". Oryginalny tytuł filmu brzmi "Śpiączka" - jednak niemieckiemu reżyserowi nie chodzi wyłącznie o cierpiących na tę chorobę mieszkańców Afryki. To raczej bohaterowie jego filmu z wolna pogrążają się w bezwolnym marazmie, z coraz większym trudem odnajdując się w afrykańskiej rzeczywistości.
Kohler, choć sam Afrykę zna nieźle (mieszkali tam jego rodzice), zdaje sobie sprawę z tego, że wciąż jest tam obcy. Podobnie jak jego bohaterowie: doktor Ebbo Velten, niemiecki lekarz prowadzący w Kamerunie finansowane przez Unię Europejską badania nad epidemią śpiączki, oraz Francuz o afrykańskich korzeniach Alex Nzila, który ma ów projekt rozwinąć. Paradoksalnie to biały lekarz czuje się w Kamerunie pewniej, wie, jak uniknąć problemów ze strony skorumpowanych władz, doradza przybyszowi z Francji, jak zachowywać się na nieznanym terenie ("Nie przyznawaj się, że jesteś gejem, jeśli nie chcesz trafić do więzienia"). Ale swoją pracę Velten przypłaci rozpadem rodziny i powolnym upadkiem psychicznym. Nzila, choć z Kameruńczykami łączą go więzy krwi, nie jest w stanie przezwyciężyć własnej nieufności, nie potrafi i nie chce dostosować się do nowych reguł.
"Sen o Afryce" nie jest na szczęście kolejną wyprawą do jądra ciemności. Ulrich Kohler nie nakręcił moralizatorskiego dramatu o zderzeniu cywilizacji, uniknął pokusy łatwego odmalowania afrykańskich realiów. Sygnalizuje pewne problemy (korupcja, bieda, postkolonialne zapędy przybyszów z Europy), ale nie zgłębia ich, świadomy, że niemal każda próba ich wyjaśnienia musi skończyć się obrazem tyleż szlachetnym, co zafałszowanym. Jego film jest raczej poetyckim (choć precyzyjnie wyreżyserowanym) traktatem o obcości, o z góry skazanej na niepowodzenie próbie odnalezienia własnego miejsca. Afrykański sen Kohlera jest niespokojny, nie może przynieść ukojenia.
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.023b.001.jpg@RY2@
Jakub Demiańczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu