Marzenia w zasięgu
Śpiewała na najważniejszych scenach operowych świata. Przyszedł czas na płytowy debiut Aleksandry Kurzak, wydany przez prestiżową wytwórnię Decca
Aleksandra Kurzak: Prawda, ale to było nawet wcześniej, nie byłam jeszcze nastolatką. Moja mama była fanką Dominga, więc w domu były płyty, kasety wideo ze spektaklami operowymi. Moja miłość do niego rozwijała się na przestrzeni lat aż do konkursu, w którym wzięłam udział i który okazał się najważniejszy w mojej karierze.
Zawsze uważałam, że jadąc na konkurs, nie należy się nastawiać na wygraną - to zresztą polecam młodym ludziom. One są okazją do nawiązywania kontaktów, można dać się poznać. Na konkursie Dominga jury składa się wyłącznie z dyrektorów teatrów operowych. To wyjątek, bo na innych oceniają przede wszystkim śpiewacy.
Pierwsze dwie płyty, które sobie kupiłam, to były nagrania Marii Callas. Moi rodzice pracowali w operze, dzieciństwo spędziłam w teatrze i tym nasiąknęłam. Nie miałam żadnej traumy związanej ze skrzypcami, byłam najlepsza w klasie, ale może po prostu zawsze miałam aspiracje solistyczne, a na skrzypcach musiałabym dużo ćwiczyć. Może po prostu z lenistwa zdecydowałam się na śpiew.
Wiem, że to wygląda bardzo różowo, ale każdy medal ma dwie strony. Rzeczywiście mam łut szczęścia, bardzo potrzebny w każdej karierze. Spotkałam odpowiednie osoby w odpowiednim czasie i tak było z tym konkursem w Los Angeles. Myślę, że ważna jest cierpliwość. Jeśli mówię o moich marzeniach, to zawsze o takich, które są w moim zasięgu. Staram się marzyć realnie.
Ta "Traviata" bardzo się mamie podobała. Dla niej to wyjątkowa opera, bo zaśpiewała ją pewnie z tysiąc razy. Wciąż z nią pracuję nad każdą kolejną rolą, ale w przypadku "Traviaty" i "Łucji z Lammermooru" było inaczej. Przyjechałam do domu kilka dni przed rozpoczęciem prób, otworzyłyśmy nuty, prześpiewałam całość, a mama zamknęła nuty i powiedziała: "Nie mamy nad czym pracować, wszystko wychodzi tak, jak powinno". Mama udziela mi wskazówek w trakcie pracy, ale potem to sama jestem dla siebie najsurowszym krytykiem. To nie jest żadna kokieteria. Wiem, kiedy zrobiłam coś dobrze, i teraz już umiem się nie przejmować krytycznymi opiniami.
Chyba jestem nieodpowiednią osobą, by o tym mówić. Jestem strasznym leniuchem, osobą niesystematyczną i niekonsekwentną w tych sprawach. Ciągle się wybieram na siłownię, pakuję trampki, a potem leżą dwa miesiące w walizce. Staram się żyć normalnie, jem lody, piję zimne i gazowane napoje, lubię wino, ale był taki moment dwa lata temu, kiedy miałam kłopoty z głosem. Byłam wtedy w Stanach, miałam spuchnięte struny głosowe - panika, ale okazało się, że to nie zapalenie tchawicy, ale refluks żołądkowy, zawodowa choroba śpiewaków. Sprzyja temu nieracjonalny sposób odżywiania, te późne kolacje po spektaklach. Miło jest po spektaklu wyjść w grupie, razem cieszyć się sukcesem, bo poza tym cały czas jestem sama. Na szczęście jest Skype i niedziele często wyglądają tak, że u mnie i u mamy komputery są wciąż włączone. Ciemną stroną tego zawodu jest samotność i wielka tęsknota za rodziną.
To dla każdego artysty najpiękniejszy moment. Wkłada się w ten spektakl, koncert wszystko. Każdy artysta, wychodząc na scenę, chce z siebie dać jak najwięcej, po to się całe dzieciństwo i młodość poświęca tej muzyce i to jest jednak zupełnie inny czas, odarty z beztroski i zabaw. Spotkanie się z takim życzliwym, wręcz niesamowitym przyjęciem to jest najpiękniejszy moment, najlepsza zapłata.
To niesamowite, zawsze o tym marzyłam, ale to było takie marzenie ściętej głowy i teraz się stało.
Szalenie trudno. Człowiek czuje się sam, goły, spięty, wsłuchuje się w każdy dźwięk. To niesamowicie trudne zadanie. Kontakt z publicznością daje energię, a tu wielokrotnie trzeba powtarzać arie. To naprawdę mordercza praca. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy.
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.025a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/156/i02.2011.156.196.025a.002.jpg@RY2@
Agata Kwiecińska
Polskie Radio
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu