Polski Monty Python
TVP Kultura przypomina "MdM", "Za chwilę dalszy ciąg programu" i "Po trochu wyciągane z lochu, czyli Archiwizja" - kultowe programy satyryczne
"Niewidzialny samochód nadjechał znikąd, uderzył w mój i zniknął". "Prowadziłem mój samochód już czterdzieści lat, kiedy zasnąłem za kółkiem i miałem wypadek". "Przechodzień nie miał żadnego pomysłu, którędy uciekać, więc go przejechałem". Cytaty pochodzą z jednego z odcinków "MdM", autorskiego talk show Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny emitowanego w TVP 1 (1994-2001). Sądząc po liczbie wyświetleń i komentarzy na portalach internetowych ten odcinek jest najpopularniejszym programem satyrycznym wolnej Polski. Stanowi też kwintesencję stylu Manna i Materny, którzy czerpali pomysły z rzeczywistości, często ją cytując lub inscenizując na wizji (powyższe kwestie są wyimkami z opisów wypadków samochodowych w protokołach zgłoszeniowych PZU).
W przypomnianych przez TVP Kulturę audycjach wyśmiewali absurdy i patologie. Parodiowali zachowania polityków, prezenterów telewizyjnych i biznesmenów, język reklamy, szyldów ulicznych i anonsów prasowych, kuriozalne zapożyczenia z angielskiego. Żarty nie były łopatologiczne i dosłowne - Mann, Materna i ich współpracownicy (m. in. Grzegorz Wasowski, który był współtwórcą "Za chwilę dalszy ciąg programu") bawili się polszczyzną, celowali w błyskotliwych zwischenrufach i purnonsensowych dialogach kojarzących się z Monty Pythonem oraz Kabaretem Starszych Panów. Z dokonaniami Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego łączył ich także inscenizacyjny minimalizm - uboga, często umowna scenografia oraz dystans, autoironia i zdolność do żartowania z siebie. W kapitalnym cyklu o perypetiach menela Karola (Materna) w ramach "Za chwilę dalszy ciąg programu" kpili nie tylko ze skłonności rodaków do wysokoprocentowych napojów, lecz także z patriarchalizmu polskiego pijaństwa.
Nieco innym ściegiem sfastrygowane jest "Po trochu wyciągane z lochu, czyli Archiwizja" spółki Mann/Wasowski. Panowie siedzą w studiu i komentują wyszperane w archiwach fragmenty kronik z czasów PRL. Emitowany dziś, w zupełniej innej rzeczywistości felieton z mokotowskiej fabryki wędlin, której załoga zobowiązuje się produkować więcej kiełbasy, sam sobie jest śmieszny. Panowie okraszają go dialogami, w których liryczne wspomnienia mieszają się z absurdalnymi dygresjami na temat życia artystycznego, codziennego i intymnego w PRL. Monty Python po polsku.
@RY1@i02/2011/131/i02.2011.131.196.004b.001.jpg@RY2@
Cezary Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu