Afrykańska polifonia
Czy najlepsze książki o czarnej Afryce piszą biali? Do elitarnego grona tych literackich portrecistów dołączył kolejny Europejczyk - Patrick Besson. Francuz napisał powieść, zakorzenioną w toposach kultury Zachodu, ale bardzo afrykańską. Jej fabuła jest pogmatwana, ale w tym chaosie jest metoda. Dżungla wątków i dygresji symbolizuje geniusz loci, różnorodność kontynentu; wszak Afryka to konglomerat kultur, narodów, plemion, religii, państw. Narracja jest polifoniczna: bazuje na relacji kilku osób zaangażowanych w wydarzenia, ale po różnych stronach barykady. Oto pracownik korporacji naftowej na pokładzie samolotu z Paryża do Brazzaville rozpoznaje wśród pasażerek panią de Kergalec, emerytowaną agentkę francuskich służb specjalnych. Weteranka najwyraźniej podróżuje incognito, więc Christophe zabawia się w detektywa i śledzi jej marszrutę po stolicy Konga. Nie zdaje sobie sprawy, że te poczynania nie umknęły uwadze kobiety. Wkrótce poznajemy jej wersję wydarzeń. Besson dokonuje kilku podobnych zwrotów i rekapituluje wydarzenia z różnych perspektyw. Taka optyka wywołuje wrażenie tajemnicy i niemożności jej rozwikłania. Skoro równoprawnych narracji jest kilka - tak jak w "Rashomonie" Akiry Kurosawy - to gdzie leży prawda?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.