Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Afrykańska polifonia

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Czy najlepsze książki o czarnej Afryce piszą biali? Do elitarnego grona tych literackich portrecistów dołączył kolejny Europejczyk - Patrick Besson. Francuz napisał powieść, zakorzenioną w toposach kultury Zachodu, ale bardzo afrykańską. Jej fabuła jest pogmatwana, ale w tym chaosie jest metoda. Dżungla wątków i dygresji symbolizuje geniusz loci, różnorodność kontynentu; wszak Afryka to konglomerat kultur, narodów, plemion, religii, państw. Narracja jest polifoniczna: bazuje na relacji kilku osób zaangażowanych w wydarzenia, ale po różnych stronach barykady. Oto pracownik korporacji naftowej na pokładzie samolotu z Paryża do Brazzaville rozpoznaje wśród pasażerek panią de Kergalec, emerytowaną agentkę francuskich służb specjalnych. Weteranka najwyraźniej podróżuje incognito, więc Christophe zabawia się w detektywa i śledzi jej marszrutę po stolicy Konga. Nie zdaje sobie sprawy, że te poczynania nie umknęły uwadze kobiety. Wkrótce poznajemy jej wersję wydarzeń. Besson dokonuje kilku podobnych zwrotów i rekapituluje wydarzenia z różnych perspektyw. Taka optyka wywołuje wrażenie tajemnicy i niemożności jej rozwikłania. Skoro równoprawnych narracji jest kilka - tak jak w "Rashomonie" Akiry Kurosawy - to gdzie leży prawda?

Besson unika ferowania wyroków, choć kreśli panoramę dziejów Afryki od czasów prekolonialnych po współczesność. Nie omija trudnych problemów (jak ludobójstwo w Rwandzie), ale błyskotliwie miksuje je z obserwacjami natury obyczajowej. Wiedzieliście, że afrykańscy nafciarze manifestują przynależność do branży tańczeniem rumby? Albo na czym polega foniczna przepaść między luksusowymi osiedlami a slumsami? Różnią się dźwiękiem - w tym pierwszych słychać szum klimatyzatorów, w drugim panuje przeraźliwa cisza, przerywana kłótniami, płaczem i wrzaskiem żebraków.

Besson napisał wirtuozowski thriller, w którym szpiegowska fabuła jest pretekstem do przygnębiającej analizy sytuacji egzystencjalnej mieszkańców kontynentu, tak jak w czasach kolonialnych wykorzystywanego przez obce mocarstwa.

@RY1@i02/2011/112/i02.2011.112.196.037b.001.jpg@RY2@

Cezary Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.