Kły na Dzikim Zachodzie
Stephen King najwyraźniej znudził się swoim tytułem króla powieści grozy, bo wciąż próbuje czegoś nowego: a to flirtuje z realistyczną prozą obyczajową, a to popełni jakiś scenariusz komiksowy. "Amerykański wampir" to jego pierwsza próba odnalezienia się w tym medium - całkiem udana. We współpracy ze scenarzystą i pomysłodawcą serii Scottem Snyderem oraz rysownikiem Rafaelem Albuquerque stworzył sagę o wampirze, stojącą w ostrej kontrze do tego, co współczesna popkultura wyprawia z mrocznymi krwiopijcami.
Akcja rozgrywa się w dwóch planach czasowych: na przełomie wieków na Dzikim Zachodzie, gdzie poznajemy historię wampirycznej przemiany niejakiego Skinnera Sweeta, pozbawionego skrupułów rzezimieszka i bandyty, oraz w latach 20. w Los Angeles, gdzie Sweet przekazuje swój dar aspirującej aktoreczce Pearl Jones, prawie zagryzionej na śmierć przez krwiopijców z Hollywood...
Brutalnie, krwawo i bez sentymentów - tak powinno się opowiadać o wampirach, rzecze King. Żadnej sztucznej krwi wynalezionej przez japońskich naukowców, żadnych nastoletnich romansów i - zwłaszcza - żadnych moralnych dylematów. To, co pokazują "Czysta krew", "Zmierzch" czy "Pamiętniki wampirów", to jedna wielka blaga, mająca złagodzić odwieczne ludzkie lęki. Bo wampir to zimny zabójca czyhający na naszą zgubę.
Pierwszy tom serii (w Stanach ukazało się już 15 zeszytów) zapowiada znakomitą zabawę i gwarantuje dreszcze - zarówno grozy, jak i obrzydzenia. Kły spływają krwią, w ruch idą osinowe kołki. Jest srogo.
@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.038b.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.038b.002.jpg@RY2@
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu