Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Krajobraz przed bitwą

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nie mam wątpliwości. Drugi tom cyklu "Berlin", powstającego od 15 lat opus magnum amerykańskiego rysownika i scenarzysty Jasona Lutesa, jest arcydziełem. Komiksem, który w idealnym stopniu łączy ilustracyjną drobiazgowość i erudycję ze świetną fabułą i historiozoficzną refleksją. Lutes podejmuje akcję "Miasta dymu" wkrótce po wydarzeniach, które zamknęły część pierwszą, "Miasto kamieni". Masakra robotników podczas pierwszomajowej demonstracji w 1929 roku stała się jednym ze zwiastunów upadku Republiki Weimarskiej. Do głosu coraz częściej dochodzą zwolennicy rządów twardej ręki, rozpoczynają się prześladowania komunistów i Żydów, ale Berlin wciąż jeszcze jest europejskim centrum dekadenckiej rozpusty: bohemiarskie kluby odwiedzają jazzbandy z Ameryki i goście pokroju Josephine Baker, w kawiarniach artyści spierają się o sens sztuki, ale nad miastem coraz bardziej gromadzą się brunatne chmury nazizmu. Wydarzeniom przyglądają się główni bohaterowie serii: dziennikarz Kurt Severing i młoda artystka Marthe Müller - ale oboje mogą jedynie bezsilnie obserwować powolny upadek świata, który wkrótce nieodwracalnie zniknie. Przygnębiająca, ale fascynująca to lektura, zaludniona postaciami godnymi prozy Tomasza Manna, duszna i niepokojąca niczym filmy Michaela Haneke.

@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.038c.001.jpg@RY2@

Jakub DemiaŃczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.