Śpiewać każdy może?
Tylko w ciągu ostatniego pół roku na półkach z muzycznymi nowościami znalazły się płyty trzech polskich aktorów: Piotra Polka, Zbigniewa Buczkowskiego, Andrzeja Grabowskiego. Wcześniej mogliśmy słuchać śpiewających Borysa Szyca, Cezarego Pazurę, Roberta Janowskiego, Michała Żebrowskiego. Chociaż śpiewających to za duże słowo, bo to raczej melodeklamacje albo pseudokabaretowe popisy. Nasi gwiazdorzy powinni uczyć się muzykować, słuchając płyty Hugh Lauriego.
swoim albumem "Mam prawo... czasami... banalnie" pokazał, jak z ciekawego chropowatego głosu zrobić serenadę spod monopolowego. Gdyby tylko posłuchał Lauriego śpiewającego kawałek "Winin'' Boy Blues", zobaczyłby, jak można się bawić głosem, a przy tym poważnie traktować bluesa.
"Jest blues, rock and roll i jest muzyka taka, jak to niektórzy ją nazywają, dla kucharek" - tak o płycie powiedział kompozytor jego utworów Andrzej Rutkowski. Jednak blues’a i rock and rolla brzmi tam najwyżej tyle, co w pierwszych trzech sekundach "You Don''t Know My Mind" w wykonaniu Lauriego. Na szczęście na płycie Buczkowskiego znalazły się też "Pieski małe dwa", którymi oczarował w "Dziewczynach do wzięcia".
, ostatnio znany jako pomocnik Ojca Mateusza, nagrał już dwie płyty. Ma delikatny, lekko zachrypnięty, ciekawy głos, który niestety blednie w pseudo-swingująco-jazzujących kompozycjach. Jego numery są równie płaskie i nieciekawe muzycznie jak występy w show "Jak oni śpiewają" (w którym zajął drugie miejsce). Może wyszłoby lepiej, gdyby wziął na warsztat te same evergreeny, które wykonuje Hugh, na przykład "Six Cold Feet".
"Niestety nie umiem śpiewać, robię to tylko w łazience rano" - mówił podczas czatu Onetu w 2003 r. "Ale mimo to śpiew sprawia mi wiele radości". Niestety wielokrotnie złamał zasadę śpiewania tylko w łazience. Szczególnie w duetach z Anną Marią Jopek albo Kasią Nosowską łatwo dostrzec jego nienaturalnie modulowany głos, jakby recytował wiersz do siódmego rzędu, w którym wśród publiczności siedzi reżyser. Laurie też uprawia melodeklamację, chociażby w "Buddy Bolden''s Blues". Różnica jest taka, że dr. House''owi nie zależy tylko na siódmym rzędzie.
jest dowodem na to, że znakomite aktorstwo może iść w parze z umiejętnościami wokalnymi. Pokazał to chociażby w kabaretowo-muzycznym programie "Big Zbig Show" z 1992 r. Wraz z Piotrem Machalicą i Januszem Józefowiczem parodiowali w nim polskie festiwale muzyczne. Zamachowski bluesowej płyty jak Laurie na pewno nie mógłby nagrać, ma jednak do siebie jako wokalisty dystans. A przy tym naprawdę potrafi śpiewać.
@RY1@i02/2011/092/i02.2011.092.196.030c.001.jpg@RY2@
Zbigniew Buczkowski
@RY1@i02/2011/092/i02.2011.092.196.030c.002.jpg@RY2@
Andrzej Grabowski
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu