Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Kim właściwie jest Thom Yorke?

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

W tym tygodniu fani Radiohead dostaną pocztą specjalne wydanie "The King Of Limbs". To kolejny dowód, że Thom Yorke jest równie dobrym specem od promocji jak muzykiem

Pod koniec zeszłego roku Yorke ogłosił, że chciałby stworzyć z ludzi rzeźbę króla Kanuta Wielkiego która będzie widziana z kosmosu - na wzór okładki płyty "The Eraser". Ogłosił to na Facebooku, pomysł poparły cztery miliony fanów.

Kiedy był w Stanach na ceremonii rozdania nagród Grammy, o spotkanie z nim zabiegali podobno raper Kanye West i nastoletnia gwiazda Miley Cyrus z serialu "Hannah Montana". A gdy jako ambasador organizacji ekologicznej Friends of Earth wysłał list do liderów trzech największych brytyjskich partii z zaproszeniem na charytatywny koncert The Big Ask Live, odpisał mu Gordon Brown i oddelegował w swoim imieniu ministra środowiska Davida Milibanda. Czy w związku z takim uznaniem Yorke chce grać rolę gwiazdora, celebryty albo głosu pokolenia?

W latach 90. po sukcesie singla "Creep" Radiohead w Stanach oczekiwano, że Yorke będzie konkurentem Kurta Cobaina. A w Anglii po przebojowej płycie "The Bends" media widziały w Radiohead kolejnych narodowych bohaterów britpopowej rewolucji obok Blur, Oasis, Pulp i Suede. - Zaczynaliśmy grać międzynarodowe trasy, mieliśmy kontrakt z ogromnym koncernem, byliśmy non stop na celowniku mediów. Lądowaliśmy w jakimś hotelu na końcu świata, a tam w MTV nasze teledyski. Myślałem wtedy: "O co chodzi, kim właściwie jesteśmy? Kto ma nad tym kontrolę?" - wspominał po latach Yorke, który do dziś nie dał się poznać z żadnych skandali obyczajowych, awantur w klubach, problemów z używkami albo z policją.

Jest zupełnym zaprzeczeniem stereotypu rockmana - wzorem dla niego byli raczej muzyczni indywidualiści, jak Neil Young, Scott Walker, Michael Stipe (R.E.M.) czy David Byrne (Talking Heads). Uchodził też zawsze za neurotyka, czasami nawet nieznośnego podczas wywiadów, przez to jak bardzo jest w sobie zamknięty. Chociaż zdarzało mu się również zaskakiwać dziennikarzy poczuciem humoru i dystansem do siebie.

Wiecznie potargany, nieco niechlujnie ubrany, jakby ciągle niewyspany, może sprawiać wrażenie odszczepieńca. Nie można jednak zapominać, że jest inteligentnym artystą. Studiował sztukę i anglistykę na uniwersytecie w Exeter. Wśród ulubionych autorów wymienia Samuela Becketta, T.S. Elliota, Thomasa Pynchona. Przyznaje się do fascynacji Naomi Klein i Noamem Chomskim. Bacznie śledzi sytuację polityczną i społeczną. - Dla mnie sztuka i muzyka to coś więcej niż kawałek plastiku, który wkładasz do odtwarzacza kompaktowego. Tak samo polityka to nie tylko debaty w parlamencie - tłumaczył w jednym z wywiadów. - Dla polityków ważniejsze są interesy wielkich korporacji niż ratowanie świata przed zagładą nuklearną, niszczeniem środowiska, globalnym ociepleniem. Dlatego musimy wziąć sprawy w swoje ręce, zmienić priorytety naszych rządów, nim będzie za późno.

Od czasu udziału w proteście podczas szczytu G8 w Kolonii w 1999 roku razem z Bobem Geldofem, Bono, Perrym Farrellem aktywnie wspiera organizacje humanitarne, antywojenne, alterglobalistyczne i ekologiczne. Dwa lata temu w Kopenhadze wkradł się na konferencję Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu, podając się za dziennikarza. Czym jego działalność różni się od działalności Bono? - On potrafi dogadywać się z ludźmi, żeby osiągnąć swój cel - mówi Yorke. - Ja tego nie potrafię, raczej walnąłbym polityka w twarz, niż podał rękę.

Taki bojowniczy charakter przekłada się na działalność Radiohead. To z inicjatywy Thoma pod koniec lat 90. zespół u szczytu popularności zaryzykował komercyjne samobójstwo, wydając ambitne, mało komercyjne, albumy "OK Computer" i "KID A". A w 2007 roku, wypuszczając album "In Rainbows" do sieci za dowolną opłatą fanów poszedł na wojnę z wytwórniami i w wywiadach prorokował: "To tylko kwestia czasu, kiedy zasady rządzące przemysłem muzycznym zupełnie się zmienią. Nie będzie to zbyt duża strata dla świata. Radzę tylko wszystkim młodym zespołom - nie wskakujcie na tonące okręty wytwórni".

To Yorke jest głównym motorem napędowym zespołu i nadaje kierunek jego rozwojowi - wystarczy porównać jego solowy elektroniczny album "The Eraser" i ostatnie wydawnictwo Radiohead "The King Of Limbs". A swoimi muzycznymi poszukiwaniami dzieli się na blogu Dead Air Space. Rzadko co prawda opowiada o swoim życiu prywatnym, co oczywiście nie znaczy, że nie istnieje też dla niego świat poza muzyką. Jego partnerka Rachel jest profesorem na uniwersytecie w Oksfordzie, mają dwójkę dzieci Anges i Noah. Być może właśnie im należy dziękować za Yorkea artystę: - Jeśli byłbym pesymistycznie nastawiony do życia, to dawno bym się zabił. Po prostu kiedy masz dzieci, zmieniasz się. Stajesz się odpowiedzialny za to, co się dzieje dookoła i jaka będzie ich przyszłość. Dlatego nie mogę ich teraz zawieść i nie robić tego wszystkiego dla ich dobra.

@RY1@i02/2011/087/i02.2011.087.196.031a.001.jpg@RY2@

Jacek Skolimowski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.