Małe jest piękne?
Krasnale ogrodowe jako bohaterowie historii miłosnej starej jak świat, pląsające w rytm przebojów Eltona Johna - brzmi jak surrealistyczny sen? Nie, jak przepis na sukces. "Gnomeo i Julii" udało się wskoczyć na pierwsze miejsce amerykańskiego box office’u. Trudno się dziwić, w końcu to robota ludzi od Shreka. I choć tym razem stworzyli oni animację z myślą o najmłodszych widzach, to rodzice nie powinni się nudzić.
Przeszkodą dla tego, aby dwie gipsowe figurki połączyły się w miłosnym uścisku, jest to, że ozdabiają dwa różne ogrody. Wynikające z tego perypetie nie wykraczają poza granice konwencji. Wyścigi na kosiarkach, ścinanie kwiatów przeciwnika pod osłoną nocy - wszystko to powinno rozbawić dzieciarnię do łez. Smaczku całości dodają skierowane do starszych widzów aluzje, jak ta w dialogu na temat przetrąconej czapeczki krasnala, którą główna bohaterka opisuje jako "wyjątkowo długą i spiczastą". Mistrzem drugiego planu jest zaś sepleniący różowy flaming, kapitalnie dubbingowany przez Cezarego Pazurę. To wystarczy, by widz w każdym wieku wyszedł z seansu zrelaksowany i w świetnym humorze.
@RY1@i02/2011/087/i02.2011.087.196.028c.001.jpg@RY2@
Anna Kiedrzynek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu