Pozorny chaos
Bajzel sam nagrywa płyty, gra koncerty, pisze teksty, projektuje okładki. Człowiek orkiestra właśnie wydał swój trzeci krążek "Mała Wulgaria"
Patrząc na koncertach na Bajzla, czyli Piotra Piaseckiego, słuchając jego muzyki i tekstów, można sądzić, że rządzi nim chaos. Podczas występów śpiewa, gra na gitarze, wciskając przy tym przestery, delaye i inne urządzenia tak szybko, że - jak sam przyznał - zaczął ćwiczyć łydki, żeby nadążyć przełączać nogą przyciski. Jego koncerty wyglądają, jakby wszystko miało się zawalić, instrumenty wylecieć w powietrze, a jemu miały się pomieszać ręce z nogami. Ten rozgardiasz panuje również na płycie, ale to właśnie dzięki niemu Bajzel to jeden z najciekawszych alternatywnych artystów na polskiej scenie. Wydaje się, że mocno wziął sobie do serca słowa Fryderyka Nietzschego z "Tako rzecze Zaratustra": "Trzeba mieć w sobie chaos, aby móc zrodzić tańczącą gwiazdę". Miesza na swoich płytach jazgot Sonic Youth z energią Red Hot Chili Peppers (debiut "Bajzel"), rockowy pazur z latino i balladą ("Miłośnij") czy wreszcie ciężkie bity jak z Rage Against The Machine z reggae i zabawą w stylu Tymańskiego ("Mała Wulgaria").
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.