Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Pozorny chaos

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Bajzel sam nagrywa płyty, gra koncerty, pisze teksty, projektuje okładki. Człowiek orkiestra właśnie wydał swój trzeci krążek "Mała Wulgaria"

Patrząc na koncertach na Bajzla, czyli Piotra Piaseckiego, słuchając jego muzyki i tekstów, można sądzić, że rządzi nim chaos. Podczas występów śpiewa, gra na gitarze, wciskając przy tym przestery, delaye i inne urządzenia tak szybko, że - jak sam przyznał - zaczął ćwiczyć łydki, żeby nadążyć przełączać nogą przyciski. Jego koncerty wyglądają, jakby wszystko miało się zawalić, instrumenty wylecieć w powietrze, a jemu miały się pomieszać ręce z nogami. Ten rozgardiasz panuje również na płycie, ale to właśnie dzięki niemu Bajzel to jeden z najciekawszych alternatywnych artystów na polskiej scenie. Wydaje się, że mocno wziął sobie do serca słowa Fryderyka Nietzschego z "Tako rzecze Zaratustra": "Trzeba mieć w sobie chaos, aby móc zrodzić tańczącą gwiazdę". Miesza na swoich płytach jazgot Sonic Youth z energią Red Hot Chili Peppers (debiut "Bajzel"), rockowy pazur z latino i balladą ("Miłośnij") czy wreszcie ciężkie bity jak z Rage Against The Machine z reggae i zabawą w stylu Tymańskiego ("Mała Wulgaria").

O swoim ostatnim albumie powiedział: "Ta płyta jest bardziej ostra, po bandzie, lekko wulgarna, tak jak mówi tytuł". I ma rację. Pierwszy numer "Nie wiem" to psychodeliczne wejście w ten wulgarny klimat - brzmi jak soundtrack do "Łowcy androidów". Później jest niemal punkowe "Pod RAP", góralska hardrockowa zabawa w "Wymuszambo" i gitarowe "Nawet". Każda piosenka o innym klimacie, z innym motywem przewodnim, ale z podobną surowizną. W kilku numerach czaru dodaje trąbka Antoniego "Ziuta" Gralaka. Różnorodne są też teksty. Mało jest artystów, którzy tak trafnie i bez kompleksów potrafią korzystać z wulgaryzmów i bawić się słownymi gierkami. "Podrap mnie po plecach/ dzisiaj twoja kolej/ wczoraj ja drapałem/ dzisiaj ja pier..." - śpiewa w "Pod RAP".

Trudno, żeby swoimi odważnymi tekstami i muzycznym chaosem Bajzel odniósł duży komercyjny sukces. Jak jednak trzeźwo przyznał w wywiadzie dla "Newsweeka": "Mam świadomość, że jeszcze dobre kilka lat zajmie mi dobijanie się do prawdziwego sukcesu, ale nic na siłę. Gram sam, więc nie jestem drogi w utrzymaniu, póki co wychodzę w życiu na zero i nie jest źle". Artystyczny sukces Piotr Piasecki już osiągnął - nagrał trzy znakomite i różne płyty. Grał też koncerty z czołówką polskiej sceny alternatywnej: Lao Che, Pogodno, Kasią Nosowską, Baaba i Tymonem Tymańskim (to on wydał jego pierwsze płyty). Wystąpił na Openerze i OFF Festivalu. Bajzel skutecznie zaraża swoją energią podczas koncertów i na płytach. Oby tak pozostało.

W muzycznym świecie takich muzyków orkiestr jak Bajzel nie brakuje:

Beck Hansen - multiinstrumentalista, kompozytor, wokalista, ale też poeta i malarz - wystawiał swoje prace m.in. w Nowym Jorku. Sam sobie nagrywa, miksuje sample, śpiewa i projektuje okładki król dubstepu z Londynu Burial. Podobnie jak nowa postać tego gatunku na Wyspach, James Blake, który zajął drugie miejsce na prestiżowej liście BBC Sound 2011. Do tego typu artystów należy też Izraelczyk Yoav, który zyskał popularność w Stanach po wspólnej trasie z Tori Amos. Nagrał do tej pory dwie płyty.

@RY1@i02/2011/083/i02.2011.083.196.033a.001.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.