Dziennik Gazeta Prawana logo

Tolkien z Tarnowa

3 lipca 2018

Wieży Saurona nie wymyślił Peter Jackson. Cztery dekady przed reżyserem "Władcy pierścieni" zrobił to Jan Głuszak, polski architekt outsider, sygnujący futurystyczne prace pseudonimem "Dagarama"

Projektował wielokilometrowe budynki obracające się w ślad za słońcem, latające miasta spodki, gigadomy dla kilku milionów mieszkańców. Żaden z wizjonerskich pomysłów Jana Głuszaka nie został zrealizowany, choć jego nazwisko pojawia się w prestiżowych publikacjach poświęconych architekturze futurystycznej na całym świecie. On sam przez większość życia cierpiał na schizofrenię, opuszczony odebrał sobie życie w szpitalu psychiatrycznym. Wrocławska wystawa przypomina dorobek i sylwetkę tarnowskiego oryginała.

O ile projekty Jana Głuszaka były skokiem w daleką przyszłość, o tyle jego życiorys wyglądał jak z minionej epoki. Dagarama przypominał frenetycznych romantyków, którzy utożsamiali ars i vitae, wierzyli w natchnienie, twórczy szał i nie wahali się płacić za to zdrowiem i życiem.

Urodzony w 1937 roku Głuszak studiował architekturę. Naukę przerwał po tym, jak pewnego dnia zobaczył rękę Boga - pod wpływem wizji włożył do ognia i spalił dłoń. Nie powstrzymało go to przed komponowaniem futurystycznych projektów.

"Niedoścignioną architekturę posiadają układy naturalne zwierzęce i roślinne, a także układy, w które są ukształtowane różne rodzaje materii nieożywionej" - napisał. Credo przelewał na papier. Projektował gigantyczne miasta budynki o organicznych kształtach, przypominające mikroby oglądane pod mikroskopem albo zmultiplikowane rośliny ogrodowe.

Drugi nurt stanowiły budowle i układy urbanistyczne nawiązujące do ikonografii literatury i kina science fiction.

Głuszak planował modernizację i humanizację wielkich miast, wznosząc gigantyczne platformy na palach, które dawałyby mieszkańcom zatłoczonych metropolii dodatkową przestrzeń. Temu służyć miał także zaprojektowany z myślą o tarnowskiej starówce "Dysk miejski", przypominający latający spodek. Mobilna platforma mieściłaby kompleks rekreacyjno-sportowy, pełniłaby też funkcję dachu, chroniącego zabytkowe centrum miasta przed opadami. Uwolniona od dyktatu pogody tarnowska starówka stałaby się sceną nowego teatru codziennosci.

Życie w mieście zyskałoby nowy wymiar - obłaskawiona aura skłaniałyby mieszkańców do wychodzenia z domów, stymulowałaby kontakty towarzyskie. Przestrzeń publiczna dotychczas postrzegana jako obca i represyjna ulegałaby oswojeniu. Sztuka zmieniałaby świat, pomagała żyć.

W 1965 roku Głuszak zaprojektował "Zespół jednostek wysokich dla Nowego Jorku". Wieżowce z rysunków tarnowskiego architekta do złudzenia przypominają wieżę zamku Sarumana z "Władcy pierścieni" Petera Jacksona. Niewykluczone, że twórcy ekranizacji Tolkiena inspirowali się szkicami Jana Głuszaka, wyprzedzającymi film o prawie cztery dekady.

Pierwszym ważnym sukcesem, który utrwalił otaczającą tarnowskiego artystę legendę wizjonera wyprzedzającego swoją epokę o kilka długości, była wystawa w Muzeum Architektury. 42 lata po tamtej ekspozycji wrocławska placówka znów pokazuje dorobek Głuszaka.

Oglądamy kilkadziesiąt rysunków, szkiców, grafik Dagaramy, powstałych w latach 1962 - 1965, wykonanych z surowego tworzywa. Głuszak nawet w momentach prosperity - na przykład po przyznaniu mu nagrody architektonicznej Terra I - tworzył w tym, co miał, i malował: tuszem, węglem, pastelami na kartonie, papierze pakowym i kalce.

Dagarama uwielbiał blef - uważał, że gra i blaga są nieodłącznymi elementami sztuki. Bycie artystą wymagało autopromocji, toteż Głuszak konfabulował, preparował listy miłosne od wyimaginowanych kochanek i plotki o zamówieniach na budynki. Stwarzał sobie inną rzeczywistość, lepszą od tej, w której przyszło mu żyć. Po incydencie z ręką zarobkował jako portier w muzeum i składacz pudełek z tektury. Boleśnie odczuwał dysonans między latami młodości, która upłynęła mu w czasie - jak stwierdził Lionel Abel - gdy "w powietrzu unosiły się idee", a ich niespełnieniem. Nie wytrzymał tego rozziewu - w 2001 roku zmarł po skoku ze szpitalnego okna.

@RY1@i02/2011/079/i02.2011.079.196.0038.001.jpg@RY2@

Cezary Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.