Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Jak nie sprzedawać hot dogów

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Bill, absolwent nauki o literaturze, po poetyckiej inicjacji klepie biedę. Postanawia wyciągnąć się z długów, rzucając wszystko na jedną szalę i uruchamiając własny biznes. Plan wydaje się rozsądny: Bill rozstawi klasyczny wózek z hot dogami, żywnością organiczną zastępując toksyczne parówki. Bill płaci ratę za wózek, kupuje półprodukty, szykuje kanapki, rozstawia się w parku i czeka. Gdy klienci pytają o bułki z parówką, mężczyzna przeżywa załamanie. Na szczęście poznaje kogoś, komu kanapki smakują...

Reżyser "Happy poet" Paul Gordon bierze na warsztat klasyczny mit Ameryki - opowieść o karierze od pucybuta do milionera i przygląda się szansom na jego dzisiejsze spełnienie. Do tematu podchodzi z dystansem: jego bohaterem nie jest biedak z przedmieścia, któremu wiatr sypał piachem w oczy, gdy piął się po szczeblach kariery. Jest raczej przedstawicielem licznej grupy marzycieli, dla których samo znalezienie celu okazuje się zbawienne.

Ciężar akcji z "dziania się" został przeniesiony na inteligentne dialogi, które pozwalają stopniowo poznawać bohaterów i dobrze się przy tym bawić. Niespieszny rytm, udręczona mina bohatera oraz zredukowana do paru akordów muzyka doskonale oddają stan psychiczny desperata, który postawił wszystko na jedną kartę. Sens całego filmu powstaje ze spotkania dwóch elementów: ironii wpisanej w fabułę i z niezależnej natury całego projektu. W ten sposób Paul Gordon opowiada o ludzkich niedoskonałościach oraz o cenie, jaką płacimy, gdy decydujemy się zainwestować cały czas i serce w niepewne przedsięwzięcie.

@RY1@i02/2011/074/i02.2011.074.196.026c.001.jpg@RY2@

Michał Bielawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.