Owce, trawa i wiatr
Wyspy Owcze w książce "81:1" Marcina Michalskiego i Macieja Wasielewskiego to osobliwa społeczna utopia - miejsce, które właściwie nie ma prawa istnieć
Gdzieś na północnym Atlantyku, mniej więcej w połowie drogi między Kopenhagą a Rejkiawikiem, leży sobie archipelag Wysp Owczych - nie ma tu drzew, jest za to mnóstwo wiatru i deszczu. Sporo ryb. I owiec. Mieszkańców z kolei Wyspy Owcze liczą niewielu, bo - z grubsza licząc - nieco poniżej 50 tysięcy. Siłą rzeczy wszyscy właściwie tu się znają, bo nie mają innego wyjścia. Potomkowie irlandzkich mnichów i skandynawskich wikingów prowadzą spokojne, pracowite i dość nudnawe życie na końcu świata. Czy to może być materiał na ciekawą książkę? Owszem.
Młodzi reporterzy (obaj z rocznika 1982) postanowili bowiem trzymać się jak najdalej od konwencji literatury turystycznej - ergo: przyjechaliśmy, zwiedziliśmy, pogapiliśmy się na dziwnych tubylców, spróbowaliśmy wielorybiego smalcu i wróciliśmy do cywilizacji. Perspektywa jest tu inna - to próba wejrzenia zarówno w banalną farerską codzienność, jak i w emocje związane z historią oraz tradycją tej małej społeczności. Czy może być lepszy pretekst do tego, by spełnić swoje odwieczne marzenia i zatrudnić się w miejscowej przetwórni ryb? A to właśnie uczynili Michalski z Wasielewskim.
W ich książce jest jednak coś więcej niż tylko umiejętnie zestawiony, miejscami szalenie zabawny kolaż obyczajowych obserwacji. Podobnie jak Mariusz Szczygieł w swoich tekstach o Czechach Michalski i Wasielewski idą tropem pewnej społecznej utopii, którą sobie na własny użytek stworzyli. Ta utopia to wyobrażenie ostatniego europejskiego społeczeństwa, które istnieje właściwie samo dla siebie, w bezpiecznym oddaleniu od rwącego nurtu globalizacji. Społeczeństwa, w którym jest tak mało ludzi, że listonosze grają w pierwszej lidze piłkarskiej, poeci oprócz pisania poezji muszą pracować jako rybacy, informatycy naprawiają krany, a politycy zakładają gumiaki i idą strzyc owce. Społeczeństwa skrajnie egalitarnego, nastawionego na kooperację, wolnego od ideologicznego i religijnego zacietrzewienia.
"81:1" to mądra rzecz - bo autorzy potrafią ze swoimi utopijnymi wyobrażeniami dyskutować, oświetlać je z wielu stron, podawać w wątpliwość własne przekonania. A przy tym nie przestają snuć opowieści. Będę czekał na ich następną książkę - prawdopodobnie dorobiliśmy się inteligentnych, czułych literacko reporterów.
@RY1@i02/2011/074/i02.2011.074.196.036b.001.jpg@RY2@
Farerskie owce - podobno wielce płochliwe
@RY1@i02/2011/074/i02.2011.074.196.036b.002.jpg@RY2@
Piotr Kofta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu