Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Sławku Kochany!

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Po wydaniu listów Mrożka do Błońskiego, pocztowych konwersacji ze Skalmowskim, perturbacjach z wydaniem korespondencji z Lemem autor "Tanga" w zaciekłości korespondencyjnej przegania Zygmunta Krasińskiego

A przecież o Krasińskim, piszącym kilka sążnistych listów dziennie do Delfiny i innych osób, mówiło się, że rozmieniał się w nich na drobne. W korespondencji projektował wielkie dzieła, a nie starczało mu czasu na ich realizację. Bo przecież trzeba było odpowiedzieć na kolejny list.

Ogromny dorobek epistolograficzny Mrożka, pokaźna liczba opowiadań, dramatów, rysunków, felietonów, powieści, monstrualny "Dziennik" każą przypuszczać, że był jednak lepiej zorganizowany albo skorzystał ze starej metody surrealistów - ecriture automatique, czyli automatycznego pisania podczas snu. Inaczej by się nie dało.

Więc jak to mogło wyglądać? Może tak: O godz. 8 zaczynał Mrożek scenę z "Emigrantów", o 12 list do Błońskiego, o 13 kartka do Axera, obiad, kawa, 17 - 18 wynurzenia do Skalmowskiego, 19 list do Lema, 20 - rysunek, 21 - 22 opowiadanko, 23 - powrót do "Emigrantów", późna kolacja, wino, wpis do "Dziennika" między północą a 5 rano, pomniejsi adresaci listów, prysznic, śniadanie i od nowa. Za niedługo powstanie nawet odrębna dyscyplina mrożkologii synchronizująca jego epistemologię w czasie: badająca wahnięcia osobowościowe w obrębie 3 listów napisanych tego samego dnia. Za 5 lat ktoś odkryje na strychu pokaźny pakiet pocztówek wymienianych przez Mrożka z Elisabeth Taylor.

Naprawdę zazdroszczę mistrzowi. Dyscypliny pisania, wiary w kontakt i rozmowę z partnerem intelektualistą. Listy do Axera zaczynają się frazą godną Wyspiańskiego. Zamiast "Chincyki trzymają się mocno", Mrożek pisze: "Dostałem wiadomość, że jednak Serbowie nas wyprzedzają". I choć większość listów to branżowe dywagacje - gdzie i jak powinien Axer realizować sztuki Mrożka, a co Mrożek w nich powinien poprawić - czyta się je nie tylko jako dokument epoki i zapis komunikacji dramatopisarz reżyser, ale dowód wzajemnej fascynacji i szacunku dwóch mądrych i niespokojnych duchów. Stąd: "Sławku Kochany" i "Caro Mio". Oj, dziś reżyserzy już tak do siebie nie szczebiocą. O ile wiem, e-maile zawierają następujące treści: "Skończyłeś? Wyślij prędko! Próba jutro!", "Teatr zapłacił?".

@RY1@i02/2011/074/i02.2011.074.196.038b.001.jpg@RY2@

"Szczęśliwe wydarzenie" S. Mrożek, reż. E. Axer, T. Współczesny w Warszawie, 1973 r.

@RY1@i02/2011/074/i02.2011.074.196.038b.002.jpg@RY2@

Łukasz Drewniak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.