Szukanie pracy jest sztuką
"Złoty spadochron" to w świecie biznesu zbiór klauzul w kontraktach menedżerskich, które zapewniają bardzo korzystne warunki finansowe na wypadek odwołania z pełnionych funkcji. Niestety, na taki luksus w umowach o pracę może pozwolić sobie tylko niewielka grupa osób. Pozostali muszą walczyć o swoje innymi sposobami. Poradnik "Jakiego koloru jest twój spadochron?" autorstwa amerykańskiego guru doradztwa zawodowego Richarda N. Bolllesa dostarcza informacji, jak to robić.
Bestsellerowa książka Bollesa jest zbiorem cennych uwag dotyczących np. technik pisania CV czy procedur właściwego przygotowania się do rozmowy kwalifikacyjnej (mówi się tu choćby o tym, ile minut należy poświęcić na odpowiedź na poszczególne pytania w czasie rozmowy kwalifikacyjnej, jak negocjować wynagrodzenie i w którym momencie to robić). Prezentuje też najskuteczniejsze metody szukania ogłoszeń o pracę - a przy okazji podważa popularny stereotyp, że największe szanse w wyścigu o posadę mają ci, którzy rozsyłają aplikację w setkach egzemplarzy. Z badań, na jakie powołuje się autor, wynika, że zatrudnienie znajduje raptem od 4 do 10 procent osób spośród tych, które poszukują pracy jedynie za pomocą przeglądania ofert w internecie. Siedem osób na sto wygrywa, wysyłając swoje CV do setek pracodawców, tyle samo dostaje etat w wyniku udzielenia odpowiedzi na ogłoszenie w branżowym piśmie. Istotnych statystycznych różnic zatem brak.
"Jakiego koloru jest twój spadochron?" to świetna lektura dla kogoś, kto nie ma zbyt dużego doświadczenia na rynku pracy. A już z pewnością będzie to pouczająca książka dla osoby, która właśnie pracę straciła i nie ma pomysłu, jak zabrać się za szukanie nowego zajęcia. Dodatkowo Bolles wyczerpująco porusza temat ewentualnej zmiany zawodu czy założenia własnego biznesu. Podchodzi do tego nie tylko od strony organizacyjnej, lecz także interesuje się zmianami mentalności, które są konieczne, by znów stanąć na nogi.
Ciekawostką jest to, że na rynku amerykańskim książka Bollesa stanowi przedmiot regularnych wznowień, a rady autora dostosowywane są do aktualnych problemów na rynku pracy. Polska edycja zawiera wprawdzie wskazówki, które pomogą szukać nowego zajęcia w czasach kryzysu, trzeba jednak zadać sobie pytanie, na ile jest ona dopasowana do mentalności polskiego odbiorcy? Bolles - bardzo po amerykańsku - traktuje zwolnienie z pracy jako szansę na rozpoczęcie czegoś nowego, na poznanie siebie, które zaowocuje zmianą na lepsze. Na polskim podwórki sprawy mają się nieco inaczej: podczas spotkania z przyjaciółmi moja znajoma oświadczyła, że właśnie straciła pracę, na co wszyscy chórem odpowiedzieli: "A to świnie!". I zaczęli ją pocieszać. Dlatego po książkę Richarda N. Bollesa powinni sięgać przede wszystkim ci, którzy postrzegają swoją sytuację po zwolnieniu
jako okazję do rozwoju. Rozczarowani zaś będą ci, którzy spodziewają się, że autor dostarczy im recepty na to, jak bez wysiłku wskoczyć na ciepłą posadkę.
@RY1@i02/2011/069/i02.2011.069.196.039b.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/069/i02.2011.069.196.039b.002.jpg@RY2@
Charliego Chaplina w "Dzisiejszych czasach" ciężko doświadczały kolejne posady
Magdalena A. Olczak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu