Hity tygodnia
Thomas Anderson, komputerowy hacker, sądzi, że jest rok 1999. Niespodziewanie w jego niezbyt fascynującym życiu pojawia się enigmatyczna postać Morpheusa. Utrzymuje on, że rzeczywistość jest tylko iluzją, i oferuje Andersonowi możliwość przekonania się o tym na własnej skórze. Okazuje się, że od XX stulecia upłynęło już ponad 200 lat, a ziemią rządzą teraz maszyny. Ludzkość została zepchnięta do roli niewolników karmionych złudzeniem minionego świata. Złudzenie nazywa się Matrix. Ci, którzy je odrzucili, żyją w podziemiu. Do wygrania nierównej walki z maszynami predestynowany jest Wybraniec... Niektórzy doszukują się w filmie wątków religijnych i filozoficznych. Nie to jednak stanowi o sile "Matriksa". Mamy po prostu do czynienia ze świetną historią opowiedzianą przy użyciu nowatorskich środków i - co najważniejsze - idealnie trafiającą w swój czas.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0008.001.jpg@RY2@
Wielki film w reżyserii Sergio Leone. Nowy Jork, lata 20. David Noodles Aaronson (Robert De Niro) dołącza do bandy wyrostków, którą tworzą Max (James Woods), Patsy (James Hayden) i Cockeye (William Forsythe). Wspólnie uczą się złodziejskiego fachu. Wkrótce, podczas strzelaniny, ginie przyjaciel Noodlesa. Ten wymierza sprawiedliwość zabójcy, za co trafia do więzienia na dziesięć lat. Gdy wychodzi na wolność, okazuje się, że Maksowi wiedzie się świetnie: wzbogacił się na prohibicji i prowadzi interes, handlując przemycanym alkoholem. Wraz z Patsym i Cockeyem planuje też napad na bank federalny. Aby powstrzymać ten szaleńczy plan, Aaronson denuncjuje ich policji. Niebawem dowiaduje się, że w starciu z funkcjonariuszami zginęli trzej gangsterzy. Jest przekonany, że śmierć ponieśli jego koledzy. Ucieka z miasta i ukrywa się pod zmienionym nazwiskiem.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0008.002.jpg@RY2@
"Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są tylko książki dobrze napisane i źle napisane" - otwierał swoją powieść Oscar Wilde. Rękopis "Portretu Doriana Graya" trafił do druku w 1890 roku. Wilde uczynił z powieści zwierciadło, w którym mogło się przejrzeć zgnuśniałe, londyńskie społeczeństwo. Sceną spotkań trójki bohaterów były pałace, lupanary i palarnie opium, gdzie w przerwach między orgietkami panowie prowadzili dyskusje na temat sztuki. Ustami malarza Basila Hallwarda i lorda Henry’ego Wottona, nieodłącznych kompanów pięknego Doriana, Wilde wykładał swe artystyczne credo: w drodze do celu twórca nie powinien zwracać uwagi na żadne ograniczenia. Film Olivera Parkera nie przypomina zwierciadła. Za główny konflikt przyjmuje ewolucję Doriana z ciekawego świata efeba w bezdusznego monstrum.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0008.003.jpg@RY2@
Zaśnieżona londyńska uliczka, Bridget (Renee Zellweger) w skąpych majteczkach w panterkę i namiętny pocałunek z Markiem Darcym (Colin Firth) - odnalezionym i zdobytym po licznych perypetiach księciem z bajki. Pamiętacie zakończenie jednej z najgłośniejszych komedii ostatnich lat? Od czasu pamiętnego pocałunku minęło zaledwie sześć tygodni, a związek Marka i Bridget już zaczyna napotykać przeszkody. Nie dość, że ukochany - o zgrozo - okazuje się zwolennikiem konserwatystów, to jeszcze na każdym kroku czyhają na niego atrakcyjne kobiety. A może Bridget tylko tak się wydaje? Gdy na domiar złego na horyzoncie pojawia się były szef i niepoprawny kobieciarz Daniel Cleaver (Hugh Grant), kłopoty gotowe. Bridget Jones znów ze znanym sobie wdziękiem wpakuje się w całą masę niedorzecznych sytuacji...
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0008.004.jpg@RY2@
Marcus Burnett (Martin Lawrence) i Mike Lowrey (Will Smith) służą w brygadzie antynarkotykowej, odnosząc sukcesy dzięki niekonwencjonalnym metodom, wrodzonemu luzowi i wzorcowej pracy zespołowej. Tym razem na tapetę trafia niejaki Johnny Tapia, lokalny gangsterzyna z ambicjami. Facet próbuje, rozpętując krwawą wojnę gangów, zmonopolizować rynek handlu ecstasy. Dla naszych asów rozprawić się z nim to oczywiście bułka z masłem. O ile tylko będą nadal potrafili współdziałać. Tymczasem Lowrey zaczyna romansować z siostrą partnera, co temu bardzo się nie podoba... Wystawne hollywoodzkie kino spod ręki Michaela Baya. Efekty specjalne i humor w dużych dawkach gwarantowane. Nie jest to co prawda produkcja tak udana, jak część pierwsza, ale duet Smith-Lawrence gwarantuje dobrą zabawę.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0008.005.jpg@RY2@
W 1958 roku poznajemy młodego Michaela (David Cross) - dorastającego po wojnie chłopca, który romansuje przelotnie z dwukrotnie starszą od siebie kobietą. Ich kontakty nie odgraniczają się jednak do seksu - Hanna (Kate Winslet) chce, by młody człowiek czytał jej w łóżku książki. Spotkania, które trwają zaledwie kilka miesięcy, przerywa zniknięcie kobiety. Osiem lat później chłopak, już jako student prawa zaproszony przez wykładowcę na proces strażniczek z Oświęcimia, rozpoznaje w jednej z oskarżonych swoją dawną kochankę. Podczas sprawy kobieta bierze na siebie winę, która była jej udziałem w zaledwie kilku procentach. Michael może ją uratować przed dożywotnim więzieniem, zdradzając jej wstydliwy sekret. Jednak nie decyduje się na ten gest. Trzecia część opowieści, rozgrywająca się współcześnie, pokazuje dalsze losy obojga.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0008.006.jpg@RY2@
Jak wyglądałoby połączenie "Okna na podwórze" Hitchcocka z "Kevinem samym w domu"? Odpowiedź jest niepokojąco prosta: jak "Niepokój", którego reżyser D.J. Caruso raz stara się poważnie mówić o współczesnym świecie, by chwilę później oddawać się banalnemu zabawianiu i straszeniu widzów. Historia wydaje się znajoma. Bohater o ograniczonej możliwości poruszania się na tropie mordercy to znak rozpoznawczy "Okna na podwórze" Hitchcocka. Podglądacz, tu ucieleśniany przez krnąbrnego nastolatka, dysponuje bowiem wszelkimi zdobyczami techniki, obserwowany obraz utrwala za pomocą cyfrowych kamer, a dzięki swym przyjaciołom, komputerowi i "wszystkomającej" komórce prowadzi prywatne śledztwo. "Niepokój" to film doskonale konwencjonalny, który ogląda się całkiem przyjemnie, lecz szybko i równie przyjemnie się o nim zapomina.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0008.007.jpg@RY2@
"The Hurt Locker" wpisuje się w coraz liczniej reprezentowany nurt filmów o wojnie irackiej, ale na szczęście bliżej mu do świetnego "Jarhead" Sama Mendesa niż do wystawnych, batalistycznych i pozbawionych głębszego sensu widowisk. Zresztą wojna w Zatoce jest tu jedynie pretekstem, pozwala osadzić fabułę w konkretnych - i aktualnych - realiach, dzięki czemu zyskuje większą wiarygodność, ale równie dobrze akcja mogłaby toczyć się podczas dowolnego konfliktu zbrojnego. Dla głównego bohatera, sierżanta Williama Jamesa (bardzo dobry, nominowany do Oscara Jeremy Renner) wojna jest narkotykiem. Tylko w akcji, gdy ignorując wszelkie zasady bezpieczeństwa, zabiera się do rozbrajania kolejnych ładunków wybuchowych, jest w stanie poczuć przypływ adrenaliny pozwalający mu normalnie funkcjonować.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.0008.008.jpg@RY2@
FOT. TVN (2); TV4; HBO; PAT (3); POLSAT
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu