Wszystko źle
Nieuleczalnie chory nauczyciel chemii zaczyna produkować metaamfetaminę, by zapewnić byt rodzinie - czy to dobry pomysł na serial? Jeden z lepszych.
Pomysłowość scenarzystów amerykańskich seriali nie ma granic, zaś otwartość telewizyjnych producentów niekiedy budzi zdumienie. Mieliśmy więc już opowieść o seksoholiku ("Californication"), seryjnym mordercy ("Dexter") czy zdesperowanej kurze domowej z przedmieścia, która handluje marihuaną ("Trawka"). Wszystkie okazały się naprawdę dobre. Dlaczego więc nie pójść jeszcze dalej? "Breaking Bad" to serial, w którym widzowie wraz z bohaterem wkraczają w kolejne kręgi piekła.
Tu nie ma lżejszych tonów, ta historia jest serio. Walter White (Bryan Cranston), fajtłapowaty nauczyciel chemii, który nigdy nie umiał wykorzystać swojej wiedzy i talentu, dowiaduje się, że ma nieoperacyjnego raka płuc. W dodatku jego żona jest w ciąży, a syn cierpi na skutki mózgowego porażenia dziecięcego i wymaga stałej rehabilitacji. Obciążona kredytem hipoteka i wizja rychłej śmierci popychają Waltera do desperackich kroków: wraz ze swym byłym uczniem, działającym na niewielką skalę dilerem Jesse’em Pinkmanem (Aaron Paul) zaczyna produkować metamfetaminę, licząc na łatwy i szybki szmal.
Opracowana przez chemicznego geniusza receptura daje najwyższej jakości produkt, który budzi zainteresowanie zarówno narkotykowych bossów, jak i oficerów antynarkotykowej agencji DEA. Pech chce, że jednym z nich jest szwagier Waltera Hank (Dean Norris)... W ogóle szybko okaże się, że kariera dilera nie jest łatwa ani bezpieczna. Walter będzie musiał dokonywać wyborów i mierzyć się z czynami, których nigdy się po sobie nie spodziewał. Zaś prowadzenie podwójnego życia i ukrywanie prawdy przed najbliższymi także ma swoje konsekwencje.
"Breaking Bad" to ultrarealistyczna opowieść, często trudna do zniesienia. Krańcowe sytuacje, w których znajduje się Walter i to w jaki sposób z nich wychodzi, nie pozwalają zachowywać zbyt wielu złudzeń co do ludzkiej natury. Psychologia postaci, dialogi, dramaturgia serialu - wszystko pracuje na efekt psychicznego dyskomfortu u widza. Zrazu mało wiarygodna historia nauczyciela chemii zmienia się w uniwersalną i w pełni przekonującą opowieść o niszczącej i uwodzicielskiej mocy zła. Pod względem scenariuszowej maestrii i aplikowanych bez znieczulenia prawd przypomina inny wybitny serial - "Prawo ulicy" ("The Wire").
Krytycy także docenili historię Waltera White’a. Program zdobył sześć statuetek Emmy, w tym trzy dla grającego główną rolę Bryana Cranstona i doczekał się już trzech sezonów, trwają prace nad czwartym. Zaś Stephen King w swoim felietonie na łamach "Entertainment Weekly" stwierdził, że to najlepiej napisana telewizyjna produkcja, jaką widział. Wie, co mówi.
@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.004b.001.jpg@RY2@
FOT. AP; FOX
Katarzyna Nowakowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu