Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nowe płyty

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Przed wejściem do studia Szwedzi anonsowali, że ich szósty krążek będzie punkrockowy, ale wyprodukowany przez Pera Sundinga ma więcej wspólnego z brit-popem. "Gimme Somme" to jedenaście melodyjnych piosenek w ascetycznych aranżacjach. Ze składu wypadły klawisze. Zostały: przesterowane gitary, bas, perkusja i przeszkadzajki. W utworach będących mariażem popowej melodyki z punkowymi riffami - zwłaszcza w "Black Book" i wzbogaconym o dubowe pogłosy "I know You don''t love Me" - dało to ciekawy efekt. Reszta jest muzyczną tapetą z mruczankami.

@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.034c.001.jpg@RY2@

Cezary Polak

Pochodzy z Karoliny Północnej zespół Weedeater stylistykę sludge metalu doprowadził niemal do perfekcji. "Jason... The Dragon", czwarty krążek w dorobku formacji, przypomina ciężką narkotyczną jazdę. Leniwe gitarowe riffy sączą się powoli, bezlitośnie wdzierając się do mózgu słuchacza. Kolejne kawałki zlewają się w jedną, przygniatającą całość, by nagle ustąpić schizofrenicznej melodyjce zagranej na bandżo lub fortepianie preparowanym. Podróż z Weedeaterem nie jest ani łatwa, ani przyjemna, ale warto spróbować.

@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.034c.002.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Druga solowa płyta Pauliny Przybysz, jednej z Sistars. Jeśli podobał się wam jej debiut z 2008 roku "Soulahili", nie odrzucicie "Renesoul". Jeśli nigdy nie przepadaliście za soulem i rnb a` la Sistars, to zdania nie zmienicie, bo druga płyta Pauliny nie jest wbrew tytułowi odrodzeniem soulu. To mocno osadzona w przeszłości zabawa instrumentami i wokalizą, niestety momentami przekombinowana. Najjaśniejsze fragmenty to "Josephine" - jakby wzięte z soundtracku z lat 70. - i kawałek "Digital quality" z jazzową trąbką i gitarową solówką. Dodatkowy plus za kartonowo-obrazkowe wydawnictwo.

@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.034c.003.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Epki pojawiają się na polskim rynku z podobną częstotliwością jak single, czyli w ilościach mniej niż śladowych. Jednym z rarytasów wśród tych pierwszych jest debiutanckie solowe wydawnictwo Beth Ditto z disco-punkowej formacji Gossip. W jej czterech nowych numerach zdecydowanie króluje disco. Duża w tym zasługa producentów, amerykańskiego elektroduetu Simian Mobile Disco. Ditto na swojej epce z jednej strony pokazuje, że czuje klubowy bit jak mało kto, a przy tym ogranicza krzykliwość, jaką karmiła w Gossip. Efekt: dobre taneczne numery w stylu Roisin Murphy.

@RY1@i02/2011/054/i02.2011.054.196.034c.004.jpg@RY2@

Wojciech Przylipiak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.