Morderstwo z feminizmem w tle
"Krew, którą nasiąkła" - kolejny dobry kryminał ze Skandynawii. A końca tej fali nie widać, co zaczyna być już trochę niepokojące
O skandynawskich kryminałach pisać coraz trudniej. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ten boom powoli przybiera rozmiary apokaliptyczne. I jak je recenzować? Z jednej strony, łatwo znużyć się ciągłymi obwieszczeniami narodzin kolejnych kontynuatorów Larssona i Mankella, z drugiej - trzeba przyznać - Skandynawowie do kryminałów naprawdę mają talent, a pójście w ilość jakimś cudem nie oznacza spadku jakości. W ostatnim czasie miałam w rękach powieści Monsa Kallentofta, Mari Jungstedt i Kerstin Ekman, choć to zaledwie ułamek na rynku nordyckich kryminalnych nowości. Za każdym razem mój pierwotny opór kończył się kapitulacją. Ta fabryka działa bez zarzutu i rzecz polega chyba nie tyle na opracowaniu patentu, ile na umiejętności jego twórczego wykorzystania.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.