Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Kameleon na Zachodzie

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Wydawało się, że kino animowane przerobiło wszystkie możliwe tematy i gatunki. Gore Verbinski udowodnił jednak, że wciąż można zrobić coś nowego. I nakręcił animowany spaghetti western, tyle że ze zwierzętami w rolach głównych.

Bezimienny kameleon jest samotnym, niespełnionym aktorem. Jedyni przyjaciele w jego terrarium to nakręcana plastikowa rybka i bezgłowy korpus lalki Barbie. Gdy jaszczurka trafia więc przypadkowo do zwierzęcego miasteczka Piach na Dzikim Zachodzie, postanawia zmienić swoje życie. Przybiera imię Rango i udaje bezlitosnego pogromcę bandytów, co mieszkańcy przyjmują z olbrzymim entuzjazmem. Miasteczko cierpi bowiem na brak wody, którą rzekomo podkradają bandyci mieszkający w opuszczonym pueblo. A za wszystkim stoi bezlitosny burmistrz - wyraźnie stylizowany na postać, którą w "Chinatown" Romana Polańskiego grał John Huston - który ma własne, jasno określone plany co do przyszłości Piachu.

Nie jest to, jak chcieliby niektórzy krytycy, parodia spaghetti westernu, ale fantastyczny hołd złożony gatunkowi i jego twórcom, z Sergio Leone i Sergio Corbuccim na czele. Oczywiście, stawia na akcenty komediowe i szybką akcję, ale jego bohaterowie nie są ani przesadnie sympatyczni, ani bajkowo kolorowi, a Verbinski nie unika pokazywania śmierci, zdrady i przemocy. I być może ze strony reżysera był to ryzykowny eksperyment, ale niespodziewanie zakończony sukcesem.

@RY1@i02/2011/044/i02.2011.044.196.029a.001.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.