Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Do widzenia, nasza droga wyspo

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Twórcy serialu "Lost" próbują sensownie zakończyć labirynt zagadek, narracyjnych skoków, wypraw w przyszłość, powrotów do przeszłości. Nie oznacza to jednak końca komplikacji

Mężczyzna w garniturze budzi się w środku bambusowego lasu. Widzi podbiegającego labradora. Pies szczeka i znika między grubymi łodygami. Mężczyzna leży dalej, ale dociera do niego, że właśnie przeżył katastrofę lotniczą. Wstaje i biegnie pomagać innym. Jest lekarzem, to jego zawód. Scena otwierająca pierwszy sezon "Zagubionych" to jedno z najlepszych otwarć serialu w historii telewizji. "Lost" jest pod wieloma innymi względami serialem pionierskim. Za jego sprawą jak z rękawa posypały się produkcje bawiące się konstrukcją czasowo-przestrzenną, bazujące na metafizyce i nieodgadnionych tajemnicach losu, oferujące zupełnie nową jakość rozrywki. Dla telewizji ABC "Lost" stał się jednym z koni pociągowych - to między innymi dzięki niemu ABC rozdaje dziś karty na rynku, produkuje błyskotliwe, wciągające cykle, takie jak "Gotowe na wszystko", "Chirurdzy", "Brzydula", "Scrubs" czy niedawny "Flash Forward", który tak jak "Lost" konstruowano według zasady nieustannego trzęsienia ziemi.

Widzowie "Zagubionych" szybko zorientowali się, że film o katastrofie lotniczej jest czymś więcej - łączy historię survivalową z kryminałem i thrillerem psychologicznym. Od początku w równym stopniu co o treść chodziło o formę opowiadania. Autorzy serialu zapewniali emocje, sięgając do nieszablonowych chwytów konstrukcyjnych, zwodząc i komplikując, wykonując mistrzowskie skoki narracyjne w przyszłość i powroty w przeszłość. Dodajmy jeszcze fontannę suspensów, litry wyzwolonej adrenaliny, zwroty akcji i wzruszenia, którymi można by obdzielić widzów paru innych seriali.

Przypominająca marzenie senne historia rozwijała się nieliniowo, w poprzek linii czasu. W drugim sezonie uwagę widzów przesunięto z pierwszoplanowej grupki bohaterów na postaci drugiego planu, kolejne odcinki serialu ujawniały równocześnie bezcelowość wielu dociekań, co sugerowało, by skupić się na metafizyce i świecie nadprzyrodzonym. Choć zdarzały się chwile, gdy opowieść osiągała poziom niedorzeczności, od której łapaliśmy się za głowy - jak pogodzić szczegółowo i starannie rozpisane biografie bohaterów z zagradzającym im nagle drogę niedźwiedziem polarnym lub drapieżnym czarnym dymem, który broni egipskiej świątyni czy z niezwykłym komputerem pilnującym równowagi magnetycznej wyspy?

Scenarzyści "Zagubionych" od początku wkładali ogrom pracy w to, aby zawikłaną fabułę odsłaniać kawałek po kawałku. W zamian za jedno wyjaśnienie dokładali cztery nowe komplikacje. Zainteresowanie losami bohaterów serialu udało się utrzymać do końca.

Finałowa seria zawiera obietnicę, że w tym sezonie wszystkie tajemnice zostaną rozwikłane. Zebrało się ich naprawdę wiele i nie ukrywam, że w równym stopniu co ich odsłonięcia obawiałem się samej odsłoniętej prawdy. Po jej poznaniu krytyczni widzowie odniosą się do sensu serialu jak Ricky Gervais na tegorocznej gali wręczenia Złotych Globów, który zakończenie "Zagubionych" wyjaśnił następująco: "Chodzi o to, że ten gruby pożarł ich wszystkich". Dodajmy, że był to wieczór samych niepochlebnych opinii komika.

W ostatnim sezonie widzowie powinni znaleźć wszystko, co zachęciło ich do wytrwania przy serii. Historia zacieśnia się do losów grupy głównych postaci, zachowując konwencję opowiadania równoległego - tym razem wydarzenia zostają zderzone z tym, co mogło się stać - lub stało się - po zdetonowaniu ładunku atomowego tuż przy magnetycznym biegunie wyspy (desperacka próba miała zapobiec przyszłej katastrofie lotu Oceanic 815 i sprawić, że zagubieni nigdy się na niej nie znajdą).

Co więcej, autorzy pracowali nad zakończeniem w ten sposób, by rozwinięte wątki powtórzyły się w nowych wariantach, niejako kierując bohaterów do punktu wyjścia. Sens zakończenia serialu odsłaniał się na raty przez pięć wcześniejszych sezonów i został inteligentnie wpleciony w sposób przedstawienia opowieści. Rozstrzelona czasowo, zróżnicowana narracja oddaje przecież stan ducha bohaterów, odpowiada stopniowi ich życiowej frustracji, która zdaniem niektórych sprowadziła ich na wyspę.

@RY1@i02/2011/039/i02.2011.039.196.030a.001.jpg@RY2@

Michał Bielawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.