Świat jako temat
W czym tkwi tajemnica sukcesu Malcolma Gladwella? Być może w tym, że jest on przede wszystkim utalentowanym pisarzem z wyczuciem zaskakującej puenty
W książce "Co widział pies i inne przygody", antologii tekstów publikowanych w "New Yorkerze", Gladwell zajmuje się tym, co zawsze, czyli wyjaśnianiem zjawisk z dziedziny biznesu, finansów, reklamy, medycyny, psychologii ludzkiej i zwierzęcej oraz w ogóle szeroko pojętego amerykańskiego życia zawodowego i społecznego. Gladwell, gwiazda wśród współczesnych popularyzatorów nauki, często pyta o to, co Amerykanów interesuje najbardziej - czyli dlaczego ktoś odniósł sukces, a ktoś inny poniósł porażkę. I udziela niespodziewanych, lecz wiarygodnych odpowiedzi.
Tajemnicę sukcesu samych tekstów Gladwella możemy natomiast wywieść z kilku przyczyn. Po pierwsze ten wychowany w Toronto syn Brytyjczyka i Jamajki jest prawdziwym amerykańskim demokratą, jeśli chodzi o sposób stawiania problemów. Pod jego piórem rozumiemy rzeczy tak trudne, jak na przykład operacje księgowe firmy Enron. A w każdym razie rozumiemy, co było problemem tych operacji - niezrozumiałość. Gdzie indziej pisze o opcjach i dwóch odmiennych strategiach inwestycyjnych, z których jedna polega na obstawianiu łagodnego wzrostu rynku, a druga na liczeniu na jego nagły spadek - i w taki sposób ilustruje to opisem osobowości dwóch różnych inwestorów, że rzecz wydaje się jasna i oczywista.
Drugim znakiem firmowym Gladwella jest zaskakujący punkt widzenia. W większości tekstów dziennikarskich od początku wiadomo, jakie będą tok rozumowania oraz konkluzja. U Gladwella wiadomo tylko, że tego właśnie nie wiadomo. Dlatego jego artykuły są po prostu ciekawe. Z rozdziału o pigułce antykoncepcyjnej możemy się więc dowiedzieć, dlaczego tradycyjna pigułka naśladuje naturalny cykl kobiety (wcale nie z powodów medycznych, lecz kulturowych, a nawet religijnych) i dlaczego branie jej jest bardziej naturalne niż jej niebranie. Oczywiście teza ta może wydać się kontrowersyjna; twórczość Gladwella często uznawana jest za efekciarską i niewystarczająco udokumentowaną - co nie zmienia notowań tego autora na listach bestsellerów.
Trzecią przyczyną jego powodzenia jest umiejętność opowiadania anegdot. I ona także denerwuje przeciwników dziennikarskich fajerwerków. Twierdzą oni, że Gladwell używa arbitralnie wybranych historyjek jako obowiązujących praw. Zarzucają mu nawet, że nie jest naukowcem. To prawda - jego teksty są tylko trochę wykładami (często chyba faktycznie pseudonaukowymi), a w pozostałej części artykułami, opowiadaniami, a nawet minipowieściami. Ale czy dałoby się czytać niemal trzydziestostronicowy artykuł o modelu biznesowym Rona Popeila, wynalazcy i sprzedawcy urządzeń kuchennych, gdyby nie został on urozmaicony anegdotami o samotnym dzieciństwie bohatera i udawanym zawale jego wuja?
Jest też czwarty powód triumfów Gladwella - różnorodność jego zainteresowań. I ona również bywa przedmiotem krytyki, bo przecież żaden człowiek nie może dzisiaj znać się na wszystkim. Ale to, że Gladwell pisze o wszystkim - od typologii geniuszy literackich i malarskich przez treserów psów po tajemnice wpadek amerykańskiego wywiadu - nie jest wcale pretensjonalną uzurpacją. Być może on się na tym wszystkim nie zna, a może nawet nie zna się porządnie na niczym. Ale z każdego z tych zjawisk czyni swój własny klucz do rozumienia świata. W książce "Co widział pies" artyści na dorobku mogą z ulgą przeczytać, że młodzi geniusze (Picasso) to tylko jedna kategoria geniusza, istnieje bowiem równie silnie reprezentowana kategoria geniuszy późniejszych (Cézanne). Ale da się z niej też dowiedzieć, na czym polegają typowe błędy ludzi bogatego Zachodu w tresurze psów - a nawet co mówią one o naszej cywilizacji.
I oto piąty powód, dla którego Gladwell tak się podoba - jako temat często wybiera osoby i zjawiska średniego kalibru: raczej geniuszy od musztardy i ketchupu niż od "Ulissesa" (nawet Picasso i Cézanne są tu tylko ilustracją historii o amerykańskim pisarzu Benie Fountainie). Także pod tym względem jest amerykańskim demokratą. Ale z tych małych przykładów wyciąga duże wnioski na temat funkcjonowania świata. Pisząc o historii dwóch różnych firm produkujących farbę do włosów (Clairol i L’Oréal) oraz ich kampanii reklamowych, dochodzi na przykład do spostrzeżeń na temat dwóch sposobów podejścia amerykańskich kobiet do emancypacji.
Na koniec dodajmy, że dla Gladwella świat jest ciekawy jako temat, a nie jako pretekst do mówienia o sobie, co nie jest cnotą wszystkich publicystów. Ale może wynika to ze wszystkich poprzednich punktów - Gladwell umie pisać i ma o czym.
@RY1@i02/2011/039/i02.2011.039.196.039a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/039/i02.2011.039.196.039a.002.jpg@RY2@
Magdalena Miecznicka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu