Upiory i dobre duchy pamięci
Obrończyni praw człowieka z polskimi korzeniami pomaga uporać się z kolonializmem i zagadkami przeszłości, czyli "Skrzynia wspomnień" Helli Haasse
Pamiętacie kameralny thriller "Nie oglądaj się teraz"? Film Nicolasa Roega opowiada o doświadczeniu straty - próbie oswojenia tragedii, jaką dla młodego małżeństwa była tragiczna śmierć córeczki. Rozpamiętywanie wypadku nie nie przynosi ulgi. Bohaterowie ignorują ostrzeżenie "nic nie jest takie, na jakie wygląda", które pada z ust ekranowej staruszki-medium, rozmawiającej z duchami. W podobnej (choć nieobarczonej traumą śmierci dziecka) sytuacji znajduje się bohaterka "Skrzyni wspomnień". Oczekująca na miejsce w domu spokojnej starości Herma Warner, Holenderka wychowaną w kolonialnej Indonezji, zostaje nieoczekiwanie wyrwana z przygotowań do spotkania z wiecznością. Dziennikarz piszący o zachodnich działaczach wspierających wolnościowe dążenia narodów Azji Południowo-Wschodniej prosi emerytkę o wspomnienia i dokumenty związane ze znaną aktywistką, jej przyjaciółką z młodości. Herma nie może odnaleźć klucza do kufra, w którym przechowuje pamiątki i papiery. Chce pomóc żurnaliście, nie niszcząc skrzyni, odkurza więc zakamarki pamięci...
Emerytka przypomina Hellę Haasse. Herma tak jak pisarka (rocznik 1918) urodziła się i wychowała na Jawie, a wykształciła w Europie. Jest jeszcze jedno istotne podobieństwo - dzięki listom od żurnalisty staje się literatką. Indagowana przez niego zaczyna wspominać, tworzy powieść: "Skrzynia wspomnień" to książka w książce. Bohaterką spisywanej gawędy i reporterskiego śledztwa jest Mila Wychinska, indonezyjska i malezyjska aktywistka, która w latach 60. i 70. XX wieku pośredniczyła między ludnością lokalną a różnymi międzynarodowymi organizacjami. Po ojcu nazywała się Mijers, a swojsko dla nas brzmiące nazwisko przyjęła, żeby odciąć się od kolonialnej przeszłości najbliższej rodziny, swojego kraju (Holandii) i dyktatu "totoków", Europejczyków czystej krwi. Z tego powodu zmieniła też imię - pierwotnie nazywała się Dee. Postać matka Mili - tancerki, która zawitała na Jawę z carskim teatrem, wyszła za plantatora Mijersa, po czym nie mogąc znieść rozłąki z ojczyzną i tęsknoty za cywilizacyjnym luksusem, porzuciła rodzinę i wróciła na Stary Kontynent - jest figuracją tego kolonialnego dziedzictwa. Tak jak winnych utworach Haasse, w "Skrzyni wspomnień" wielka historia ustępuje intymnej.
Narracja snuje się niespiesznie, pisarka celebruje opisy jawajskiej codzienności - w sugestywnych obrazach żeńskich toalet, teatru ubrań i kosmetyków przemyca psychologiczną prawdę o ich właścicielkach. Ale oprócz zawoalowanej psychologicznej i krytyki kolonializmu są tu epickie wręcz opisy przyrody, której niezwykłość podkreślają wyrazy przytaczane w języku autochtonów.
"Skrzynia wspomnień" to powieść o daremności szukania rozwiązań dla zagadek przeszłości, a zarazem o konieczności ich nieustannego podejmowania. "Nie mogę się dostać do zawartości skrzyni, lecz odnoszę wrażenia jakby otworzył się zamek w mojej głowie" - notuje Herma. Rachunek sumienia ma moc oczyszczającą. Przeszłość zamieszkują nie tylko upiory, ale i dobre duchy.
@RY1@i02/2011/039/i02.2011.039.196.036b.001.jpg@RY2@
Cezary Polak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu