Prezes za dnia, sportowiec o świcie
W biznesie nie zawsze gra się fair. Na korcie czy bieżni obowiązują jasne zasady
Choć na brak pracy nie narzekają, znajdują wolną chwilę, by potrenować. Zwykle rano, gdy rodzina jeszcze śpi, albo późnym wieczorem czy nocą. Prezesi największych firm uprawiają sport, by rozładować emocje, zetrzeć się z innymi biznesmenami i sprawdzić się na innym polu niż zawodowe. Wielu, tak jak prezesi ubezpieczeniowych spółek Andrzej Klesyk z PZU czy Adam Pustelnik z Signal Iduna, z pomocą trenera chce osiągnąć poziom półprofesjonalny i wygrywać turnieje. Inni, jak Piotr Narloch, prezes Concordii, startują w maratonach.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.