Bornholm razy dwa
Na "Bornholm, Bornholm", nową książkę Huberta Klimki-Dobrzanieckiego, składają się właściwie dwie powieści. Podobnie jak niegdyś w "Domu Róży. Krysuviku" mają różną wymowę, różną dynamikę, rozgrywają się w różnym czasie. Tyle że tym razem obie historie konsekwentnie się przeplatają. Początkowo zdaje się, że mamy do czynienia ze zbiorem opowiadań albo nawet afabularnych, poetyckich miniatur. Wspomnienie bezimiennego mężczyzny o zapamiętanej z dzieciństwa tajemniczej, zmysłowej kobiecie; opowieść o szkolnym nauczycielu, kolekcjonerze motyli, który pewnego dnia odkrywa, że przestał kochać żonę - te fragmenty mogłyby stanowić skończone, impresyjne całostki. Ale obie historie mają swój ciąg dalszy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.