Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Nowości DVD

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Choć nagrany ponad dwadzieścia pięć lat temu, koncert "Stop Making Sense" do dziś pozostaje jednym z najciekawiej pomyślanych występów estradowych. Przez długi czas poza zasięgiem lub niewidoczny na półkach koncert ukazał się na DVD w wersji z odnowionym cyfrowo dźwiękiem i obrazem. Zespół Talking Heads wiele zawdzięczał charakterystycznemu brzmieniu. David Byrne okazał się też prawdziwym scenicznym geniuszem. Jak mało kto na scenie potrafił wykreować samoistną rzeczywistość. Jej fundamenty tworzyły teksty piosenek i ekscentryczne kompozycje, duszą zaś wypełniał ją manieryczny śpiew lidera.

Aby nie rozpraszać widowni, koncert "Stop Making Sense" obwarowano wieloma restrykcjami. Zakazano wnoszenia wody na scenę, zmatowiono mikrofony i statywy, zamaskowano logo instrumentów. Całkowicie innowacyjnym rozwiązaniem okazała się rezygnacja z punktowego oświetlenia (domagał się tego Byrne) i postawiono na kolorowe, zmieniające się tło z tylnymi projekcjami. Zamiast dynamicznego montażu w "Stop Making Sense" postawiono również na długie ujęcia z różnych kątów, wykluczono ujęcia detali, takich jak dłonie na klawiszach, gitarowe solówki i portrety śpiewającego Byrnea. Zachowano oryginalne rozwiązanie polegające na budowaniu napięcia koncertu przez dostawianie sprzętu i dołączanie kolejnych sekcji muzycznych do śpiewającego samotnie Byrnea.

To ambitne przedsięwzięcie wymagało wielkich nakładów (realizacja kosztowała ponad milion dolarów) i profesjonalizmu. Potrzeba też było reżysera rozumiejącego Talking Heads. Okazał się nim Jonathan Demme (późniejszy oscarowy twórca "Milczenia owiec"), który w pełni zaakceptował oczekiwania Byrnea, od siebie dodając jedynie elegancję i prostotę realizacji. Dzięki ich porozumieniu "Stop Making Sense" pokazuje, że do stworzenia niezwykłego widowiska nie potrzeba fajerwerków, eksplozji i oszalałych świateł. Wystarczy osobowość wokalisty.

@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.030b.001.jpg@RY2@

Michał Bielawski

Podróż do piekła

Solomon Kane, najemnik i morderca, cudem uchodzi żywo z pojedynku z samym diabłem. Postanawia więc odpokutować grzechy i zamyka się w angielskim klasztorze. Gdy jednak po latach zło i tam trafia na jego trop, Kane rzuca wyzwanie piekielnym siłom i przemierza Anglię, tępiąc hordy demonów.

"Solomon Kane" to adaptacja cyklu opowiadań Roberta E. Howarda, twórcy "Conana". Nie należy więc spodziewać się intelektualnej rozrywki. Ale Michael J. Bassett - jeden z najciekawszych młodych twórców kina grozy w Wielkiej Brytanii - wyciska z tej prostej historyjki maksimum emocji. To film dokładnie taki, jakiego mogliby oczekiwać fani: mroczny, posępny, z odrobiną czarnego jak smoła humoru. Na dodatek dobrze zagrany: sprawdził się James Purefoy w roli Kanea, a o klasie partnerujących mu Petea Postlethwaitea i Maksa von Sydowa nie trzeba nawet wspominać.

@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.030b.002.jpg@RY2@

Jakub Demiańczuk

Z życia medyków

"Ostry dyżur" jest słynny z kilku powodów. Po pierwsze to on wylansował modę na seriale medyczne. Po drugie utrzymał się na ekranach kilkanaście lat. Po trzecie to w nim zagrał George Clooney. Przez 14 sezonów serial pokazał się z dobrych i ze słabszych stron. Niektóre z jego epizodów okazywały się prawdziwymi perełkami, choć zdarzały się też chwile zastoju - gdy czuło się, że autorzy walczą z konstrukcyjnymi ograniczeniami serialu (kilka nagłych przypadków, krzyki, chaos i dramatyczna scena w zabiegówce). Kończący serię sezon nie w pełni wymyka się ograniczeniom, ale codzienność pracy pogotowia pokazuje z nerwem i dbałością o motywacje działań bohaterów. Pokazuje również doskonałe przygotowanie aktorów, z którymi zżyli się widzowie. Na otarcie łez w ostatnim dwugodzinnym odcinku gościnnie zawitały największe gwiazdy "ER" (m.in. George Clooney i Julianna Margulies).

@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.030b.003.jpg@RY2@

Michał Bielawski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.