Pozostać dobrym
Władze ZSRR zrobiły wiele, by zatrzeć pamięć o Wasiliju Grossmanie. Ale rękopisy nie płoną
To jest miłe uczucie - odkryć po latach pisarza klasy Tołstoja czy Bułhakowa. Mniej przyjemnie się robi, kiedy poznajemy okoliczności, w których ów pisarz popadł w wieloletnie zapomnienie.
Wasilij Grossman (1905 - 1964) był niepoprawnym idealistą - i to stało się jego siłą. Był także facetem, który uwierzył, że dopiero w systemie sowieckim można być w pełni dobrym człowiekiem. Łatwo nam wzruszać ramionami nad podobną naiwnością, ale wiara Grossmana w sens rewolucji była w zasadzie udziałem całej generacji. Ale autor "Stiepana Kolczugina" i jeden z najsłynniejszych radzieckich korespondentów wojennych wyróżniał się na tle swoich rówieśników, często złamanych i skorumpowanych przez stalinowski totalitaryzm: nigdy nie wstąpił do partii, nie brał udziału w nagonkach na kolegów po piórze, a jego prawość i niezłomność musiała być - mówiąc ironicznie - wręcz nieznośna.
Zapłacił za to. Przeszedł prawdziwą drogą krzyżową, próbując wydać swoje opus magnum, wybitną powieść "Życie i los", realistyczną panoramę radzieckiego społeczeństwa czasów Wojny Ojczyźnianej. W "Życiu i losie" Grossman odważył się podważyć najsurowsze tabu radzieckiego imperializmu: zrównał stalinizm z nazizmem.
Gdy gotową powieść dostarczył na początku lat 60. do czasopisma "Znamia", przerażone kolegium redakcyjne natychmiast poinformowało o zakazanych treściach odpowiednie służby. Ubecy zjawili się w mieszkaniu pisarza i dokonali aresztowania powieści, łącznie z kalką i taśmą z maszyny. Organy poinformowały Grossmana, że "Życie i los" ukaże się w ZSRR najwcześniej za 250 lat. Jedna z kopii ocalała, schowana w szopie podmoskiewskich znajomych - przemycono ją potem w postaci mikrofilmów na Zachód.
Książka Fiodora Hubera, przybranego syna Wasilija Grossmana, nie jest typową biografią. Autor porusza się po materii życia ojczyma z dużą delikatnością, oddając głos jemu i jego bliskim, kiedy tylko to możliwe. Z listów pisarza, jego żony, jego matki (zginęła zabita przez Niemców w 1942 roku, a jej śmierć naznaczyła Grossmana silną traumą na resztę życia) przebija obraz człowieka niespotykanie szlachetnego w niespotykanie nieszlachetnych czasach. Autor "Życia i losu" to prawdziwa reklama uczciwej, bezinteresownej, zaangażowanej lewicowości, zarazem zaś skromny pomnik wystawiony rosyjskiej inteligencji.
@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.036a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2011/024/i02.2011.024.196.036a.002.jpg@RY2@
Piotr Kofta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu