Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Filozofia gwoździa w ręce

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Prekursor polskiej sztuki performance, Zbigniew Warpechowski, na wystawie Art New Media pokazuje mało znane oblicze rzeźbiarza

Warpechowski - współzałożyciel słynnego międzynarodowego kolektywu Black Market, awangardowy poeta, pierwszy polski artysta, który konsekwentnie uprawiał performance w czasach, gdy w Polsce bardziej niż pełnoprawny nurt sztuki widziano w nim kuglarstwo. Jeśli ktoś utrwalił sobie wyłącznie taki obraz twórcy, wizyta na wystawie w Art New Media może go wprawić w zdumienie. Na pierwszy rzut oka nic tu się nie zgadza. Tytuł ekspozycji sugeruje, że możemy oczekiwać zgrywy i zabawy - cytując frazę popularnej przyśpiewki, artysta puszcza do nas oko, zaznaczając, żebyśmy nie brali wszystkiego na serio.

Tymczasem wspinamy się na piętro kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 41 i widzimy, że centralną część wystawy stanowią kamienne rzeźby. Warpechowski przyzwyczaił do działań ulotnych, których głównym tworzywem i medium jest ciało artysty - jak na pokazie Liverpoolu, gdzie przebił sobie gwoździem ręce, wywołując popłoch na widowni. Skąd więc ta wolta? Czyżby 73-letni twórca w jesieni życia postanowił zostawić po sobie prace z tworzywa, które oprze się niszczącej sile czasu i biologicznej degradacji? Odpowiedź znajdziemy, oglądając zawieszone na ścianach fotografie na ścianach.

Kilkadziesiąt zdjęć opatrzonych odautorskimi komentarzami to kronika performerskich działań Warpechowskiego na przestrzeni czterech dekad. Zatrzymane w kadrach akcje obrazują jego drogę twórczą od kontrowersyjnych "Piłki nożnej" (1974) i "Dialogów z rybą" (1975 - 1976) po pokazy sprzed kilku lat, kiedy artysta występował w roli klasyka.

Obie części się dopełniają. Niech nikogo nie zwiedzie tworzywo - rzeźbiąc w ciężkim kamieniu, Warpechowski dotyka tych samych problemów, którymi się zajmował, eksperymentując na własnym ciele w ulotnych pokazach performance. Artysta zmienia jednak optykę - granitowa czy marmurowa rzeźba jest przecież (w sensie fizycznym) ukształtowanym obiektem, inaczej niż performance będący aktem twórczym, dziełem sztuki formującym się na oczach.

W jednym z komentarzy Warpechowski pisze, że performance musi zawierać w sobie element walki. Tę deklarację można rozciągnąć także na rzeźbiarską część ekspozycji. Artysta nie okopuje się na pozycjach komentatora, lecz bierze się za bary ze współczesnością. Kolażu "Flaga na widłach" (2009) trudno nie czytać bez kontekstu politycznych awantur o patriotyzm i polskość, które od kilkunastu miesięcy wstrząsają naszym życiem publicznym.

@RY1@i02/2011/019/i02.2011.019.196.042a.001.jpg@RY2@

"Flaga na widłach" (2009)

Cezary Polak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.