Ulotne materie, wielkie tematy
Wystawa Mirosława Bałki to dowód, że intelektualizm może być estetyczny. "Fragment" w CSW broni się nie tylko świetną ekspozycją prac wideo. Także mnóstwem tekstów, które artysta podrzuca widzowi do czytania - od Celana po Michała Anioła
Biel, detal, ruch - jak z tego wszystkiego zrobić zapierającą dech w piersiach wystawę? Mirosławowi Bałce ta sztuka się udała. Ale nic dziwnego, to w końcu artysta, który już podczas konferencji prasowej umie oczarować dziennikarzy, puszczając z iPhone’a ulubiony kawałek Franka Zappy. Nie traci przy tym nic z dystynkcji osoby, która pracuje na wielkich kwantyfikatorach, bada przestrzenie pamięci, percepcji i historii.
Umiejętność operowania na miękkich, ulotnych materiałach i wielkich tematach Bałka zamanifestował m.in. w londyńskim Tate Modern pod koniec 2009 roku. W Hali Turbin prestiżowego centrum sztuki pokazał pustkę zamkniętą w wielkim czarnym kubiku, który krytycy natychmiast skojarzyli z Holokaustem - wątkiem konsekwentnie zgłębianym i komentowanym przez Bałkę. Ta londyńska instalacja była chyba najbardziej celebrowanym sukcesem polskiej sztuki ostatnich lat, który Bałkę wystrzelił do światowej ekstraklasy, a polskiemu widzowi wdrukował, że jest ktoś taki, kto chodzi w czarnym garniturze i w brawurowy sposób snuje poholokaustowe opowieści. Pewnie nie ma gorszej sytuacji dla świetnego artysty. "Fragment" skonstruowany został w odniesieniu do tego popularnego sukcesu. Z absolutną przekorą - bo na pokaz złożyło się wyłącznie kilkanaście trudnych prac wideo i teksty - i podobną wirtuozerią.
Pokaz otwiera projekcja wideo rzucona z projektora na umieszczony na podłodze ekran o nieregularnym kształcie. Oglądamy utrzymany w charakterystycznej biało-szarej tonacji "Bottom" (1999/2003). Kamera przesuwa się po brudnym metalu, kolejno ukazując rurki, zawory, kolejne rurki, elementy prysznica.
Film to trwająca kilka minut pętla, ale i obietnica tego, co będzie dalej. Znalazły się w nim wszystkie charakterystyczne cechy filmowego języka Bałki - duże zbliżenie, dzięki któremu filmowanie nawet najbardziej zatrważającej maszynerii zmienia się w analizę prostego, codziennego przedmiotu, i kręcenie z ręki - dla artysty wideo jest rodzajem wizualnej notatki z antropologicznego badania. Uwagę przykuwa też sposób ekspozycji "Bottom" - wielki ekran umieszczony w poziomie wygląda trochę jak przedstawiony w perspektywicznym skrócie. Kiedy w filmie pojawia się ruch, dzieje się coś niezwykłego. Nie do końca wiadomo, czy to my nabieramy prędkości, czy na pewno dzieje się to w pracy wideo.
Efekciarskie? Nie, Bałka eksperymentuje z doświadczaniem przestrzeni nie od dziś i są to zawsze subtelne efekty najwyższej próby. Tak jak w pokazywanym w CSW filmie "Carrousel" (1999/2004) - rzutowanym na cztery ściany galeryjnej sali zapisie przejazdu pociągu przez Majdanek. Nic nie ma stabilnych podstaw, nawet postrzeganie jest dynamiczne - dowodzi Bałka i nie ma chyba nikogo, kto oglądając jego obozowe opowieści, mógłby się z tym nie zgodzić.
Przez "Fragment" można przejść z zamkniętymi oczami i ciągle uważać, że wideo Bałki to świetne prace. Plątaninę zamkowych sal wypełniają odgłosy wiatru smagającego mikrofon w przestrzeniach między obozowymi barakami, gazu palącego się w kuchennym piecyku ("BlueGasEyes", 2004), odgłos obracanego w powietrzu metalowego pręta. Te wszystkie dźwięki mają naturę pokrewną ciszy, w normalnych warunkach nie zwracają uwagi, gdyby miały kolor, byłyby pewnie białe. Artysta pochyla się nad nimi i tak jak w przypadku rury prysznica czy zarysu baraku na horyzoncie - mówi, że to wszystko coś znaczy.
Na te konsekwentne wizualno-dźwiękowe fajerwerki o niskim rejestrze artysta nałożył jeszcze jedną, językową siatkę. We "Fragmencie" ukryte zostały słowa - i jako nazwy ulic nieistniejącej żydowskiej dzielnicy ("MapL", 1999/ 2010), i w zapisie recytowania sonetów Michała Anioła ("Michał Anioł Buonarotti. Czytanie", 2004), i w dźwiękowej instalacji opartej na zapisie Bałki czytającego Celana ("Me reading Lichtzwang", 2006). Język ma taką samą naturę jak obrazy i dźwięki - dowolnie i różnie wypełnia się znaczeniem, jest w ruchu - twierdzi pan w czarnej marynarce. Ja mu wierzę.
@RY1@i02/2011/014/i02.2011.014.196.0041.001.jpg@RY2@
Kadr z filmu "Winterreise/Bambi" (2003)
Anna Theiss
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu