Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Uderzyć czterema słowami w twarz

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Maja Kleszcz i Wojtek Krzak kojarzeni dotychczas z Kapelą ze Wsi Warszawa jako IncarNations debiutują albumem "Radio Retro". To ciekawa literacko wycieczka do retro popu

Nie ma złych utworów, mogą być tylko źle zagrane. Już dawno przymierzaliśmy się do tej piosenki, tylko w wolniejszej wersji, w której tekst nabiera zupełnie innego, głębszego sensu. Zastanawialiśmy się bardziej nad tym, co słuchacze pomyślą o tym, że na jednej płycie sięgnęliśmy po Niemena "Mów do mnie jeszcze" z tekstem Kazimierza Przerwy-Tetmajera i po ten koszmarny utwór grupy Bolter, który był ciągle męczony również w radiu w latach 80. Zaryzykowaliśmy tym zestawieniem.

To są proste rzeczy, jak to w bluesie, ale on potrafił za pomocą czterech słów nieźle walnąć w ryj. Pięć lat temu braliśmy udział razem z Mają w nagraniu jego płyty. On recytował swoje wiersze, a my graliśmy do tego bluesa. Dopiero wtedy sięgnąłem po płyty Nalepy, Breakoutu i uderzyła mnie siła tekstów jego autorstwa. Kiedy pojawił się pomysł nagrania płyty IncarNations, zależało nam, żeby mieć z jednej strony świetnych muzyków - takich jak Paweł Mazurczak, Jan Smoczyński, Hubert Zemler - a z drugiej wybitnego literata, czyli Bogdana Loebla. Taki nasz muzyczny dream team.

Tak, chociaż najczęściej radia gadanego typu TOK FM, bo niestety w większości stacji rzadko gra się taką muzykę, jaką lubię. Pozostaje jedynie "Dwójka", która jest genialna w skali europejskiej. No i jeszcze w internecie włączam sobie często BBC, bo wiem, że w ich niektórych stacjach mogę usłyszeć rzeczy, które mnie pozytywnie zaskoczą. Uwielbiam klasykę, muzykę rozrywkową z lat 20. i 30., jazz, kocham też bluesa, ale równie chętnie słucham nowych elektronicznych brzmień. Gatunki nie grają roli, jeśli coś ma dobrą jakość i zmusza mnie do myślenia.

Tak było, z rozrzewnieniem wspominam czasy, kiedy leżałem obłożnie chory, nie mogłem w nocy spać i słuchałem różnych dziwnych audycji. W Programie Pierwszym Polskiego Radia w sobotę i w niedzielę chyba koło czwartej lub piątej rano w "Kiermaszu pod Kogutkiem" puszczana była korzenna muzyka z Kielecczyzny i Radomszczyzny. Takie nuty rozbrzmiewają w radiach coraz rzadziej.

W dużych miastach jeszcze nie ma tego problemu, bo mamy dostęp do kultury z innych źródeł - możemy iść do kina, do teatru, obejrzeć telewizję, skorzystać z internetu. Ale znacznie więcej Polaków mieszka poza dużymi ośrodkami. Wtedy radio jest dla nich ważnym oknem na świat - dostarcza nie tylko muzykę, ale też codzienne informacje, kształtuje poglądy, sposób mówienia. Jeśli się je formatuje, zabiera się ludziom kulturalne powietrze, ogłupia się ich.

Na pewno za takim, w którym mówiło się poprawnym językiem. Pamiętamy z "Jedynki" głos Tadeusza Sznuka, a z "Trójki" Wojciecha Manna. Tęsknię też za radiem, które nie jest zaśmiecone reklamami i dżinglami, jego misja kulturalna jest ważniejsza niż działania komercyjne. Niestety dziś audycje są coraz krótsze, do tego co chwila czymś przerywane, przez co znika atmosfera intymności.

Nie, mamy świadomość tego, co się dzisiaj gra w radiach. Warstwa literacka piosenek jest lekceważona. Słowa mogą brzmieć na przykład: "Niezła dżaga z ciebie jest". Nasza płyta miała być wyrazem tęsknoty za czasami, kiedy można było usłyszeć w radiu polską muzykę, dobrze skomponowaną i zagraną, a do tego z porządnym literackim tekstem. "Radio Retro" miało symbolizować coś niemodnego. Jestem jednak mile zaskoczony, kiedy zdarzy mi się usłyszeć naszą piosenkę w "Jedynce" albo w "Trójce".

@RY1@i02/2011/009/i02.2011.009.196.032a.001.jpg@RY2@

ROZMAWIAŁ JACEK SKOLIMOWSKI

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.