Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Mózg spuszczony ze smyczy

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Skąd się biorą dobre pomysły? - zastanawia się w najnowszej książce Steven Johnson, jeden z najważniejszych współczesnych pisarzy popularnonaukowych w USA

Wnioski Johnsona mogą być szczególnie interesujące dla przedsiębiorców, którzy wiedzą, że dobry pomysł to najkrótsza droga do zrobienia dobrego interesu. Na początek autor rozbija naszą wyniesioną ze szkoły wiarę w to, że najważniejszych odkryć dokonywali samotni geniusze. Sir Isaac Newton - zauważa Johnson - nie rozwinął swoich praw dynamiki i zasady powszechnego ciążenia dlatego, że spadło mu na głowę legendarne dojrzałe jabłko. Zrewolucjonizował naukę, bo był płodnym, otwartym umysłem prowadzącym ożywione spory intelektualne na wielu polach (od fizyki po badania nad Biblią) i sam mawiał: "Widzę więcej niż inni, bo stoję na ramionach moich poprzedników".

Podobnie było według Johnsona z innymi innowatorami. Wynalazca prasy drukowanej Jan Gutenberg na potęgę zapożyczał rozwiązania technologiczne od swoich współczesnych, dziś pewnie nazwano by go wręcz złodziejem praw intelektualnych. Także Tim Berners-Lee wymyślili i uruchomił w 1990 roku sieć WWW (doprowadzając do pierwszego udanego połączenia klienta HTTP z serwerem), ponieważ budował swoje koncepcje na wielu już istniejących, choć niedoskonałych platformach.

Co łączy te przykłady? Zdaniem Johnsona wszystkie najlepsze pomysły w dziejach ludzkości powstały w bardzo konkretnych okolicznościach, sprzyjających innowacyjności - tworzyli je ludzie interesujący się wieloma dziedzinami jednocześnie i otwarci na dialog. Dlatego ich koncepcje zderzały się z innymi, tworząc przy okazji nową jakość, która w innych warunkach nie zaistniałaby. Idąc tym tropem, autor daje wiele rad, za pomocą których można stworzyć sprzyjające innowacjom środowisko w swoim biurze, firmie czy zespole.

Po pierwsze - mówi - bądź otwarty na to, co nowe. Jeśli organizujesz pracę korporacyjnej struktury, staraj się ułożyć ją w taki sposób, by ludzie zajmujący się różnymi dziedzinami mieli okazję na siebie wpadać. "Często informatyk, który nie ma pojęcia o budowaniu domów, jest w stanie podszepnąć architektowi więcej niż niejeden kolega inżynier. Chodzi nie tyle o konkretne pomysły, ale o pojawianie się nowej, odświeżającej perspektywy" - pisze Johnson. Jest on szczególnie zdeklarowanym zwolennikiem tzw. co-workingu, czyli wspólnych przestrzeni biurowych. Pod jednym dachem pracują tam ludzie zaangażowani w diametralnie odmienne projekty i wywodzący się z zupełnie różnych branż. Zdaniem Johnsona są to miejsca, w których będzie biło serce przedsiębiorczości XXI wieku.

Ale nowe pomysły to nie tylko kwestia miejsca, lecz także organizacji pracy. Johnson radzi pracodawcom, by nakłaniali swoich ludzi do poświęcania przynajmniej części dnia na pozornie bezproduktywne surfowanie po sieci na tropie tego, co ich zaintrygowało. Daje następujący przykład: wasz ulubiony muzyk, którego śledzicie na Twitterze, napisał, że słucha ostatnio na nowo płyty Milesa Daviesa "Birth of the Cool" z 1948 roku. Klikacie więc na profil mistrza jazzu w Wikipedii, co z kolei prowadzi was do innych haseł, a przez nie do nowych pomysłów.

Według Johnsona po godzinie takiego surfowania zostajemy z wiedzą, na którą inaczej moglibyśmy w ogóle nie trafić - a która kiedyś zaprocentuje. Nie chodzi tylko o internet. Johnson jest też wielkim admiratorem wakacji z książkami. Pomysł nie jest nowy. Lansował go swego czasu ojciec Microsoftu Bill Gates, który twierdził, że zawsze zabiera na urlop stos książek z najróżniejszych dziedzin i czyta je naraz. Po pewnym czasie wszystkie te rzeczywistości zaczynają tak się na siebie nakładać, że umysł wchodzi na nowy poziom kreatywności.

Są u Johnsona również rady zupełnie proste, choć w świecie korporacyjnego pośpiechu nieco zapomniane. Kiedy nie możesz nic wymyślić... idź na spacer, a rozwiązanie może się pojawić, gdy usłyszysz trąbiący na ciebie samochód. Spisuj swoje myśli, ale nie porządkuj ich, nie wstydź się pożyczania pomysłów od innych. Tak samo robili Newton, Darwin i Gutenberg - przekonuje Johnson. Tylko w ten sposób można wymyślić coś nowego, a przecież w warunkach rynkowej konkurencji nie ma lepszego sposobu na sukces niż innowacje, na które nikt jeszcze przed nami nie wpadł.

@RY1@i02/2011/009/i02.2011.009.196.039a.001.jpg@RY2@

Tim Berners-Lee

@RY1@i02/2011/009/i02.2011.009.196.039a.002.jpg@RY2@

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.