Nazwijcie go jakoś inaczej
W ubiegłym tygodniu pisałem o motoryzacyjnych stylistach, wyraziłem podziw dla ich fantazji. Po paru dniach doszedłem do wniosku, że jest ona wyjątkowo płytka w porównaniu z wyobraźnią ludzi, którzy odpowiadają za wymyślanie nazw. Przykład pierwszy z brzegu - Nissan Quashqai, co wymawia się "kaszakujakajakuj" czy jakoś tak. A wiecie, od czego pochodzi to słowo? Od plemienia nomadów żyjących na pustyni Iranu. Nie żartuję!
Rzecz jasna są samochody, które nazywają się tak pięknie, że miękną nogi. Gdy parę lat temu Alfa Romeo zaprezentowało Giuliettę, poczułem autentyczną chęć zaciągnięcia jej do łóżka. A Bugatti Veyron? Przecież to brzmi jak "bóg samochodów". Ale już np. Aston Martin Vanquish przywodzi na myśl wybielacz do bielizny. Wszystko to dowodzi, że niezwykle trudno jest nadać autu nazwę atrakcyjną i jednocześnie taką, która odda jego charakter. Dlatego niektóre marki używają do oznaczania swoich modeli liczb. Niestety, czasami rodzi to problemy. Idziecie do salonu Peugeota i zapominacie, czy podobał się wam 308 czy 3008. A może 508? A gdy wracacie do domu, okazuje się, że auto ma na klapie bagażnika liczbę 208.
Znacznie prościej jest u Citroena, którego większość produktów oznakowana jest po prostu jedną literą i jedną cyfrą. Ale akurat tej filozofii nie rozumiem. Bo Citroen wielokrotnie udowadniał, że potrafi wymyślać piękne nazwy. Hypnos, Revolte, Lacoste - to tylko kilka przykładów z ostatnich lat. Dlaczego więc autu, którym ostatnio jeździłem, nadano prostackie imię C5. Szczególnie że model do prostackich się nie zalicza.
Do tej pory myślałem, że każde mocniejsze trzaśnięcie drzwiami w Citroenie oznacza konieczność odesłania go do fabryki w kilku kartonach z dołączoną prośbą, aby tym razem poskładali go do kupy przy użyciu nieco większej ilości gumy do żucia. Tymczasem w C5 nie znajdziecie śladu tandetnych plastików, wszystko jest miłe w dotyku, porządnie poskręcane, a w dodatku stylowe i przytulne. Pod tym względem passaty, insignie, a nawet niektóre auta klasy premium powinny padać Citroenowi do felg i prosić go o naukę w zakresie jakości wykonania. W zamian mogłyby nauczyć go, jak należy montować fotel i kierownicę, aby wysoki kierowca nie odnosił wrażenia, że siedzi na koniu.
Jeżeli chodzi o silnik, to polecam 160-konnego diesla 2.0 HDI - cichy, dynamiczny i zaskakująco ekonomiczny. Ale obowiązkowo musicie zamówić go z automatyczną skrzynią biegów, bo manualna jest precyzyjna jak niewidomy snajper. Nie wierzycie? Spójrzcie na dane - automat poprawia przyspieszenie o dwie sekundy!
Co prawda Citroen oferuje do tego modelu znacznie mocniejsze silniki (na czele z 240-konnym dieslem V6), ale dopłacanie do nich nie ma sensu. Równie dobrze moglibyście wyposażyć swój materac plażowy w napęd atomowy. Swoje źródło ten argument ma w hydropneumatycznym podwoziu, które jest tak komfortowe, że cały czas towarzyszyło wam będzie uczucie unoszenia się nad drogą. Pewnego dnia zagapiłem się i przejechałem tym samochodem przez próg zwalniający z prędkością 100 km/h. I gdyby nie policjant, który zatrzymał mnie 200 metrów dalej, nie wiedziałbym o tym. Tak dobrze zawieszenie C5 izoluje od wszelkich niedoskonałości polskich dróg. Ma to oczywiście wady - samochód jest tak miękki, że podczas szybszego pokonywania zakrętów ociera lusterkami bocznymi o asfalt. Kto jednak kocha komfort, pokocha i "ce piątkę". Jestem także pewien, że sprzedaż tego modelu na polskim rynku może być kilkukrotnie wyższa niż obecnie. Tylko producent musi zmienić mu nazwę na bardziej atrakcyjną. Proponuję Citroen Divan* - ładnie brzmi i świetnie oddaje charakter tego samochodu.
* z franc. tapczan
@RY1@i02/2012/238/i02.2012.238.18600100a.803.jpg@RY2@
@RY1@i02/2012/238/i02.2012.238.18600100a.804.jpg@RY2@
Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Łukasz Bąk
zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu