"Prawie" jednak nie robi różnicy
W komunizmie nie było rzeczy lepszych i gorszych. Wszystko kosztowało, smakowało i wyglądało tak samo - salceson, smalec, turystyczna w puszce etc. Nawet w przychodniach i aptekach traktowano nas sprawiedliwie - zależnie od tego, którą stroną lubiliśmy przyjmować leki, mogliśmy wybierać wyłącznie między vibovitem a czopkami. Nie dość, że wybór był mały, to jeszcze tego, co do wyboru, było mało. Ale miało to także swoją dobrą stronę - nasz świat był wolny od zazdrości. Sąsiad nie wypominał sąsiadowi, że ten podciera się papierem trójwarstwowym, podczas gdy on sam - ściernym. Wszyscy piliśmy taką samą wódkę, chyba że akurat szwagier miał w garażu małe laboratorium i zaufanego dostawcę ziemniaków. Wczasy? Pół Polski na ogródkach działkowych, drugie pół - na wsi u dziadków.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.