Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Francja elegancja

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Obawiam się, że mój żywot recenzenta motoryzacyjnego dobiega końca. Niebawem nie będę miał co robić, a miejsce, w którym dziś czytacie moje teksty, wypełni ktoś inny. Prawdopodobnie będzie to Magda Gessler. Pierwsza kucharka RP pisze już wszędzie, tańczy, recytuje, udziela rad psychologicznych i tylko czekać, jak zobaczymy ją na deskach teatru albo w balecie Bolszoj. Ja zniknę, bo po prostu nie będę miał o czym pisać. A to dlatego, że nowoczesne samochody są tak dopracowane, że coraz trudniej znaleźć w nich jakiekolwiek poważne mankamenty.

Jeszcze kilka lat temu zrównanie auta z ziemią było banalnie proste. O Fiacie czy Alfie mogłem napisać, że psują się szybciej niż mleko, o bmw - że to auto dla ludzi o szyjach szerszych niż ich czaszki, a o wszystkich autach japońskich - że ich wnętrza mają jakość opakowania po jogurcie. Po prostu samochody dzieliły się na dobre i kiepskie. Pod każdym względem - wyglądu, wyposażenia, osiągów, poziomu wykończenia itd.

Dzisiaj sprawy wyglądają inaczej. Auta w podobnej kategorii cenowej prezentują niemal identyczny poziom i tak naprawdę tylko od Waszego gustu zależy, co wybierzecie. A także od tego, reklama którego producenta bardziej Wam się spodoba, tudzież diler której marki zaoferuje najlepszy rabat. Natomiast z czysto technicznego punktu widzenia każdy wybór będzie dobry. Moje zdanie po prostu przestaje się liczyć. Doszedłem do tego wniosku, testując Renault Mégane Grandtour Privilege Energy dCi 130. Tak, to jego pełna nazwa. I pozwólcie, że ją rozszyfruję.

Renault: francuska marka, którą dekadę temu nie zainteresowałby się żaden przedstawiciel homo automobilus. To tłumaczy fakt, że auta kupowali głównie Francuzi - najczęściej udawali się do salonu po opróżnieniu kilku butelek wina. Ale po obniżeniu dopuszczalnej zawartości alkoholu we krwi nad Loarą z 0,8 do 0,5 promila koncern musiał się postarać. Od tamtej pory francuskie samochody są dobre.

Mégane: vw golf po francusku, czyli przedstawiciel świata kompaktów. Poprzednia generacja tego auta częściej jeździła na lawetach niż na własnych kołach, a elementy w jej wnętrzu pozlepiano na ślinę. Nowa jest bardzo dobrze wykonana, do tego dochodzą miękkie, przyjemne w dotyku materiały i atmosfera jak z samochodu droższego przynajmniej o połowę. Pozycja za kierownicą i ergonomia na poziomie aut niemieckich. A komfort nawet wyższy. Tylko ten ciekłokrystaliczny prędkościomierz - jestem pewien, że pewnego dnia się zepsuje.

Grandtour: sugeruje, że auto jest stworzone do wielkich podróży. I tak jest. Bo to kombi z bagażnikiem o pojemności przeszło 520 litrów. Zapunktujecie u żony - wreszcie będzie mogła zabrać na wakacje tyle rzeczy, ile chce. Miejsca dla pasażerów także nie brakuje, choć tylna kanapa jest wyprofilowana jak ławka w parku. I jeszcze jedno - zawsze parkujcie grandtoura tyłem i podchodźcie do niego od przodu. To oszczędzi wam przykrych wrażeń związanych z oglądaniem jego tyłu - jest po prostu paskudny.

Privilege: wersja wyposażenia, w której w standardzie dostajemy nawet skórzano-materiałową tapicerkę, automatyczną klimatyzację i mnóstwo innych dodatków, jak choćby kluczyk hands free (otworzymy i odpalimy auto, nie wyjmując go z kieszeni). Dzięki tym wszystkim bajerom podróż będzie może milsza, ale jednocześnie opustoszeje nam portfel - cena takiej wersji ociera się o absurdalną w tym segmencie kwotę 100 tys. zł.

Energy dCi 130: popisowe dzieło Francuzów, czyli silnik Diesla o pojemności zaledwie 1,6 litra, w którym upchnięto imponujące 130 koni mechanicznych. Cichy, zaskakująco dynamiczny (rozpędzenie auta do setki trwa 10 sekund) oraz bardzo oszczędny. Mam nogę z ołowiu, a mimo to na trasie, podróżując z prędkościami 100 - 140 km/h, zużyłem tylko 5,5 litra oleju napędowego. Tak mała ilość tak bardzo mnie zaskoczyła, że na początku byłem przekonany, że komputer pokładowy pokazuje zużycie płynu do spryskiwaczy, a nie paliwa. W standardzie do tego silnika dostajecie również system Stop & Start, który automatycznie gasi silnik np. na skrzyżowaniu i później go odpala. To absolutna nowość, bo do tej pory auta Renault wyposażone były w wyłącznie w system Stop - same gasły i już nie chciały zapalić.

Reasumując, Renault Mégane Grandtour Privilege Energy dCi 130 to bardzo dobry samochód. Dobry francuski samochód! Wyobrażacie to sobie? Tego nawet Gessler nie przewidziała.

@RY1@i02/2012/135/i02.2012.135.18600090c.803.jpg@RY2@

@RY1@i02/2012/135/i02.2012.135.18600090c.804.jpg@RY2@

Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.