Nieobliczalni Chorwaci wzbudzają niepokój u Włochów
Kadra Italii przed Euro była wielką niewiadomą. Po remisie z Hiszpanią wróciły nadzieje na dobry wynik
Nad głowami Włochów wisiały czarne chmury, bo przed turniejem nie mogli się opędzić od kłopotów. Rodacy wprost przepowiadali im katastrofę na Euro 2012. Ale drużyna Cesarego Prandellego starcie z mistrzami świata i Europy Hiszpanami zakończyła w pełni zaspokojona. Squadra Azzurra zremisowała 1:1, a wiara w jej obozie odżyła. Tyle że dziś zmierzy się z rozentuzjazmowanymi Chorwatami, których od dwóch dekad, czyli momentu odzyskania przez nich niepodległości, nie zdołali zmusić do kapitulacji.
Byli mistrzowie świata ubolewali nie tylko nad kolejną aferą korupcyjną. Obrońcę Domenico Criscito wyrzucono z drużyny właśnie za korupcję, a dodatkowo uraz wymusił rezygnację ze środkowego defensora Andrei Barzaglego.
Prandellemu w kilka dni posypała się kluczowa formacja - w eliminacjach Włosi stracili ledwie dwa gole, najmniej ze wszystkich reprezentacji. Godnych następców 54-letni szkoleniowiec na horyzoncie nie znalazł, toteż przeciwko La Furia Roja miejsce 31-letniego zawodnika Juventusu Turyn zajął nominalnie środkowy pomocnik Daniele De Rossi. Prandelli w ogóle poddał się eksperymentom. W bloku obronnym skorzystał z usług tylko trzech piłkarzy, środek pola zagęścił zaś pięcioma pomocnikami.
Jego odważna - jak na ten zespół wyjątkowo ofensywna - i ryzykowna koncepcja zdała egzamin, bo prawie wszyscy podporządkowali się taktycznemu rygorowi.
Ze schematu wyłamał się Mario Balotelli, który jako jedyny w oczach selekcjonera Italii zasłużył na krytykę. 21-letni napastnik obiecywał poprawę, ale dopasować się do partnerów nie zamierzał. Balotelli przechadzał się własnymi ścieżkami, irytował niepowodzeniami, wreszcie nie wytrzymał meczu psychicznie - jeszcze w pierwszej połowie zapracował na żółtą kartkę, w drugiej zmarnował prezent od Sergio Ramosa. I wściekły zszedł z boiska.
- Nie wymagam zbyt wiele od niego. Wiem, że ma dopiero niespełna 22 lata i ciągle dojrzewa jako piłkarz, ale on w końcu musi zrozumieć, że na boisku jest jedenastu zawodników i nie tylko on może strzelać na bramkę. Czasem opłaca się podać - tłumaczył Prandelli.
Mimo to u Włochów prawdopodobnie obejdzie się bez choćby kosmetycznych poprawek. Niesforny Balotelli znowu może znaleźć się w pierwszym składzie, choć przeciwko Hiszpanom najgroźniejszą bronią okazał się weteran Antonio Di Natale (strzelił gola). - Jeśli nikt nie będzie narzekał na przemęczenie, postawię na tych samych zawodników - zapewnił trener włoskiego zespołu.
W obozie byłych mistrzów świata odżyła nadzieja na sukces, zwłaszcza że teoretycznie najtrudniejszą przeprawę mają już za sobą. Bynajmniej.
Zlekceważeni przed turniejem Chorwaci rozpoczęli przecież od imponującego zwycięstwa z reprezentacją Irlandii (3:1), a od momentu odzyskania niepodległości nie przegrali bezpośredniej potyczki z Włochami. Vatreni wygrali trzy z pięciu meczów, a dwa zremisowali.
Zresztą podopieczni Slavena Bilicia w żadnym wypadku nie są minimalistami. Na poprzednim europejskim czempionacie dotarli przecież do ćwierćfinału, otarli się nawet o półfinał (przegrali z Turcją karnymi), a w fazie grupowej zostawili za plecami ówczesną trzecią drużynę globu i późniejszych wicemistrzów Europy Niemców.
- Chorwaci to drużyna kompletnie nieobliczalna. Z sekundy na sekundę potrafią wypracować sobie bardzo groźną sytuację. Są bardzo płynni w tym, co robią, i zmieniają bardzo szybko styl swojej gry - przyznał Prandelli.
Rzeczywiście, Chorwaci z chirurgiczną prezycją rozmontowali obronę zespołu z Zielonej Wyspy. Zawodnicy z Bałkanów wykorzystali znakomite warunki fizyczne, doskonałą grę w powietrzu (są w tym elemencie szalenie efektywni), wreszcie doskonale organizowali groźne akcje.
W ataku nie odczuli nawet absencji znakomitego strzelca Ivicy Olicia, bo instynktem strzeleckim wykazali się Mario Mandżukić i Nikica Jelavić. - Mecz z Włochami będzie dla nas niesamowity. Jesteśmy jednak świetnie przygotowani do turnieju. Musimy zagrać w podobnym stylu jak z Irlandczykami. Mam nadzieję, że uda nam się powtórzyć ten spektakl i ich pokonamy - powiedział Luka Modrić.
@RY1@i02/2012/114/i02.2012.114.000001000.802.jpg@RY2@
EPA/PAP
Niepokorny Mario Balotelli był jedynym piłkarzem Squadra Azzurra, który zasłużył na publiczną burę trenera reprezentacji Włoch. Czarnoskóry piłkarz nie realizował w meczu z Hiszpanią (1:1) założeń taktycznych
Patryk Kurkowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu