Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Ostatnia szansa legendy Anglii

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Ikona futbolu. Połączony pępowiną z Chelsea Londyn i reprezentacją kraju. Świetny piłkarz, fatalny mąż. Bóg boiska, przegrany w życiu. Ostatni wielki brytyjski wojownik

Kiedy kapitan Chelsea Londyn umyślnie kopnął kolanem stojącego bez piłki Aleksisa Sancheza z FC Barcelona w czasie tegorocznego półfinału Champions League, turecki arbiter Cuneyt Cakir sięgnął bez namysłu po czerwoną kartkę. Terry przez swoją lekkomyślność i nieumiejętność opanowania emocji osłabił drużynę i postawił znak zapytania nad swoim profesjonalizmem. Angielscy piłkarze musieli mierzyć się z katalońską potęgą w dziesiątkę. Szkoleniowiec The Blues Roberto Di Matteo nie miał jednak pretensji. - John to fantastyczny przywódca grupy. Każdy w życiu może popełnić błąd. Ale John i tak jest wielki.

Problem w tym, że między nazwiskiem Terry a słowem problem można już zacząć stawiać znak równości.

Nikt nie odmówi mu, że jest ikoną Anglii porównywalną z Garym Linekerem, a potem Davidem Bekhamem. Mniej wymuskany i mniej metroseksualny. Mniej wytatuowany, szczególnie od tego drugiego. Prawdziwy twardziel. Czołg. Killer. Oto kapitan Chelsea Londyn, najbardziej chyba angielskiego z angielskich klubów. Frontman synów Albionu - reprezentacji Anglii, kraju, w którym zrodził się futbol. Religia, mająca wciąż dziesiątki milionów fanatycznych wyznawców.

Z encyklopedii: John George Terry urodził się 7 grudnia 1980 r. w Londynie. Mierzy 187 cm, waży 90 kg. Gra z numerem 26. Karierę rozpoczął w West Ham United, potem związał się z Chelsea, której pozostaje wierny do dzisiaj (z roczną przerwą na wypożyczenie do Nottingham Forest). I zapewne wierny pozostanie do końca piłkarskiej kariery. Zresztą The Blues odpłacają mu za wierność oficjalnymi hołdami na stronie klubu. Terry to esencja Chelsea, idol dla fanów, kapitan zespołu odnoszący największe sukcesy w dziejach klubu, dla wielu najlepszy na świecie grający obecnie środkowy obrońca. Na boisku zawsze niezawodny niczym bentley, którym jeździ na co dzień. Charyzmatyczny lider drużyny, tutor młodszych zawodników, dobry duch szatni, niekłamany autorytet sportowy. Ale to tylko jedna strona medalu.

Druga jest bardziej odrapana, dużo mniej pomnikowa. Lukru tu nie znajdziemy, przeciwnie - roi się na niej od skaz i cieniów życia.

Terry regularnie pojawia się na pierwszych stronach brytyjskich tabloidów. Główne tematy, jakie poruszane są w cover stories obrazowanych jego fotografiami, to kradzieże, rozróby, zdrady małżeńskie i romanse z modelkami.

Frontman Chelsea dostaje od mediów ciosy m.in. za atak na ochroniarza londyńskiego klubu, który prawdopodobnie nie chciał wpuścić go do środka ze względu na zbyt wysokie stężenie alkoholu w jego krwi. Przez pijackie ekscesy w 2002 r. wywołał zajście, które niemal zatrzymało jego karierę. Z powodu wspomnianej bójki wytoczono mu sądową sprawę za napaść. Co prawda, sąd oddalił zarzuty, jednak wcielony w życie czasowy zakaz gry w reprezentacji Anglii spowodował, że gdy walczyła ona w mistrzostwach świata w Korei i Japonii (2002 r.), Terry zachwycał się grą w telewizji. O uczestnictwie w mundialu mógł wtedy jedynie marzyć.

Matka Johna została kilkakrotnie przyłapana na kradzieżach w sklepach, w tym w Tesco, gdzie próbowała uniknąć płacenia za dość tanie ubrania, które jej się spodobały. Nie robiła tego ze względu na konieczność, bo jej syn zarabia podobno 170 tys. funtów tygodniowo, ale dlatego że jest kleptomanką. Ojciec Terryego również nie jest ideałem. Zarzucano mu swego czasu, że w jednym z londyńskich klubów rozprowadzał narkotyki. Tabloidy wzięły na cel rodzinę piłkarza już wiele lat temu i trzymają się jej niczym pitbul mięsa.

Dziennikarze do dzisiaj wytykają Johnowi, że wyśmiewał się z amerykańskich turystów, którzy oglądali relacje z zamachów na Word Trade Center w 2001 r., zarzucając mu gruboskórność (łagodne określenie) lub zwyczajną głupotę, chamstwo i prymitywizm. Ujawniono również, że Terry nielegalnie za dodatkowe wynagrodzenie oprowadzał milionerów po centrum treningowym Chelsea. Teoretycznie pieniądze z tego źródła miały trafiać na konta różnych organizacji charytatywnych, ale do dzisiaj nie wiadomo, jakie cele udało się dzięki nim zrealizować.

To wszystko mogłoby ostatecznie być tolerowane, gdyby nie obyczajowa afera wywołana przez piłkarza, która odbiła się echem na całym świecie. Jego niemal pozbawiła na stałe opaski kapitana reprezentacji Anglii, a klub, w którym grał, naraziła na bardzo poważny wewnętrzny konflikt, mogący zaowocować fatalnym wynikiem sportowym na koniec sezonu.

W styczniu 2010 r. Terry został antybohaterem bulwarówek po ujawnieniu jego romansu z Vanessą Peroncel, narzeczoną Waynea Bridgea, klubowego kolegi Terryego. Peroncel znana głównie z tego, że półnaga reklamuje bieliznę w katalogach i od czasu do czasu pojawia się na drugo- i trzeciorzędnych pokazach haute couture (rzadziej) i prět-a-porter (częściej), stała się przechodnią dziewczyną wielu angielskich piłkarzy. Wydawało się, że ujawniony romans, w efekcie którego na włosku zawisło małżeństwo piłkarza z Toni Poole (mają bliźniaki, a John w 2008 r. został nawet "Ojcem Roku"), nie będzie miał większego wpływu na postawę Johna na boisku. Ale wkrótce, być może przypadkowo, być może nie, forma piłkarza zaczęła spadać. Regularnie popełniał błędy w okolicy pola karnego, co w kilku przypadkach zaowocowało bramkami dla przeciwników Chelsea. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że nie był to pierwszy romans Terryego, a w ukrywaniu wielu poprzednich pomagał mu właśnie Bridge, czasem na schadzki udostępniając swoją willę, stojącą niedaleko domu, w którym mieszkali John i Toni.

Bridge znienawidził dawnego przyjaciela i wyprowadził się z Londynu. Zaczął grać w Manchesterze City, który w tym sezonie po 44 latach przerwy zdobył futbolowe mistrzostwo kraju. Na fali tego skandalu selekcjoner reprezentacji Anglii Fabio Capello odebrał czasowo Terryemu kapitańską opaskę.

Nadmierny popęd kapitana Chelsea mógł zaważyć na jego prywatnym wizerunku, ale afera rasistowska, jaką według tabloidów miał wywołać, mogła podważyć to, jak był postrzegany publicznie. W Anglii, gdzie od lat gra w piłkę bardzo wielu czarnoskórych zawodników, niezwykle radykalnie piętnuje się wszelkie przejawy dyskryminacji na tle rasowym. Jeśli krajowa federacja przyłapie piłkarza na nieodpowiedniej odzywce, może go dla przykładu ukarać w świetle fleszy. Terry został oskarżony o rasistowskie zachowanie podczas derbowego meczu z Queens Park Rangers. Miał obrazić Antona Ferdinanda, a uwaga dotyczyć miała niższości rasy czarnej w stosunku do białej. Kapitan Chelsea twierdził, że jest niewinny i doszło do nieporozumienia, a sam Ferdinand nie miał do niego żadnych pretensji. Terry zarzekał się także przy tej okazji, że bycie liderem jednej z najbardziej zróżnicowanych narodowościowo drużyn w Premier League to dla niego powód do dumy.

Jak poradzi sobie lider Wyspiarzy w czasie Euro 2012, okaże się już za kilka dni. Pokus na pewno będzie wiele i tylko od niego zależy, czy żona po turnieju ostatecznie nie wyrzuci go z domu, a trener z reprezentacji. Czy tym razem Terry na boisku i poza nim będzie brytyjskim lordem, czy tylko koniuszym? W obu rolach już go widzieliśmy.

@RY1@i02/2012/110/i02.2012.110.18600060b.803.jpg@RY2@

Corbis/FotoChannels

Już za kilka dni okaże się, czy lider wyspiarzy będzie na boisku angielskim lordem, czy tylko koniuszym

Marcin Hadaj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.