Co z tym Keynesem?
Ta książka narobiła wiele szumu, gdy wybuchł obecny kryzys finansowy. Trzy lata później pojawia się jej polskie tłumaczenie. Mimo sporego opóźnienia pozwala ona zrozumieć, o co właściwie chodzi z tym całym keynesizmem, który co rusz pojawia się i znika (by ostatnio znów powrócić) jako tajna broń w walce z pierwszą wielką recesją XXI wieku.
Brytyjski historyk ekonomii Robert Skidelsky robił w życiu mnóstwo ciekawych rzeczy. Jako mały chłopiec mieszkał w Chinach i Hongkongu, gdzie jego ojciec robił interesy. Potem prawie pogrzebał świetnie zapowiadającą się karierę naukową, publikując zbytnio zdaniem obserwatorów ciepłą biografię sir Oswalda Mosleya - przywódcy brytyjskich faszystów przed II wojną światową. Skidelsky dokonał też rzadkiej sztuki, należąc do obu wielkich partii: laburzystów i konserwatystów. W międzyczasie próbował jeszcze rozkręcić trzecią siłę brytyjskiej polityki - Partię Socjaldemokratyczną. Po drodze zdołał zostać dożywotnim baronem.
Sławę jednak przyniosło mu coś innego. To pisana przez trzydzieści lat trzytomowa biografia Johna Maynarda Keynesa, ukończona w 2000 r. Gdy osiem lat później wybuchł obecny kryzys gospodarczy, Skidelsky znów wykazał się niebywałym wyczuciem: jego "Keynes. Powrót mistrza" stał się pierwszym ważnym głosem w dyskusji o tym, co właściwie powinno się zmienić w zachodniej gospodarce po upadku Lehman Brothers. Książka jest pisaną na szybko (powstała w trzy miesiące) kompilacją biografii Keynesa z publicystycznym esejem na temat przyczyn kryzysu 2008/2009. Podstawowa teza Skidelskiego brzmi: recesja jest pokłosiem stopniowego odchodzenia od nauki mistrza i przestawienia się światowej gospodarki na neoliberalizm spod znaku Miltona Friedmana, Margaret Thatcher i Ronalda Reagana. Pokazuje, że w latach 1950 - 1970, gdy większość zachodnich decydentów politycznych miała w pamięci nauki Keynesa, gospodarki rozwijały się najszybciej, bezrobocie było najniższe, inflacja w normie, a kryzysy zdarzały się sporadycznie. Gdy jednak od początku lat 80. Zachód zaczął się deregulować, obniżać podatki i prywatyzować, wszystko ruszyło w niewłaściwym kierunku.
Książka Skidelskiego była ważna, bo stanowiła jedno z pierwszych intelektualnych uzasadnień dla programów ratunkowych prowadzonych w latach 2008 - 2009 przez większość przywódców największych gospodarek świata (USA, Niemcy, Wielka Brytania, Francja), niezależnie od barw politycznych. Sytuacja zmieniła się jednak razem z początkiem roku 2010, gdy okazało się, że pobudzane po keynesowsku gospodarki nie ruszyły z miejsca, a pakiety stymulacyjne rozdmuchały zadłużenie publiczne do olbrzymich rozmiarów. Keynes nieco wówczas przybladł. Zaczął się czas wielkiego oszczędzania. Zwłaszcza w strefie euro. Dziś - w roku 2012 - klasyk zmartwychwstaje jednak po raz drugi. Ostre oszczędzanie zmęczyło Europejczyków i podcięło wzrost gospodarczy. Wiele zadłużonych po uszy krajów wpadło w drugie dno recesji. W tej sytuacji nauki zmarłego w 1946 r. Brytyjczyka znów są na czasie. "Stymulowanie teraz, oszczędności później" - głosi choćby nowy prezydent Francji Francois Hollande.
Książka Skidelskiego została wprawdzie napisana przez zdeklarowanego keynesistę, jest jednak literacko tak dobra i przejrzysta, że stanowi niezłą podstawę do wyrobienia sobie zdania na temat koncepcji jednego z największych ekonomistów w historii. Czy warto? Bez wątpienia. Bo o Keynesie usłyszymy na pewno jeszcze niejeden raz.
@RY1@i02/2012/106/i02.2012.106.186001200.802.jpg@RY2@
Robert Skidelsky, "Keynes. Powrót mistrza", Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2012
Rafał Woś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu