Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Uniwersalny przewodnik dla korposzczurów

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

"Planeta korporacja" to kolejny dowód na to, że dowcipny i obdarzony dobrym piórem autor może tchnąć życie nawet w najbardziej banalny pomysł wydawniczy. Bo czy można sobie wyobrazić temat równie zgrany, co poradnik dla karierowicza z wielkiej korporacji? Jak tu nie wpaść w patos biznesowej nowomowy? A jednocześnie nie popaść w inną skrajność i nie ześlizgnąć się w pryncypialną (oraz zazwyczaj niestety pretensjonalną) krytykę patologii korpoświata? Jak nie zrobić z takiej książki kontynuacji popularnego niegdyś telewizyjnego sit-comu, w którym pracownicy biura pokazywani z perspektywy firmowego automatu z kawą zaliczali na oczach znudzonych widzów kolejne nieśmieszne gagi. I jak tu tego wszystkiego się wystrzegać, a jednocześnie powiedzieć coś nowego i oryginalnego o świecie krawaciarzy i pań w garsonkach. Toż to trzeba być Balzakiem - myślałem dotychczas. Ale po przeczytaniu "Planety korporacji" przyznaję, że Maciej Balcerzak też poradził sobie z tym zadaniem całkiem dobrze.

Kim jest Balcerzak? Jeśli wierzyć biogramowi zamieszczonemu w jego debiutanckiej (wydanej w 2011 r.) książce "Gaga warszawski Wilkołak", autor jest "słynnym piosenkarzem i aktorem". Nagrywał m.in.: z Michaelem Jacksonem, Shakirą i Lady Gagą. Sprzedał 300 mln płyt. Za rolę w erotycznym thrillerze "Sex Slave" (gdzie zagrał obok Ala Pacino, Toma Cruisea i Angeliny Jolie) otrzymał Oscara. Romansował też z Pamelą Anderson, Kate Moss i Rihanną. Wcale tego nie zmyśliłem, każdy czytelnik może sprawdzić, że tam naprawdę jest tak napisane. Oczywiście my, wierni fani Shakiry, wiemy doskonale, że to podstęp. Bo z boską Kolumbijką żaden Balcerzak nigdy nie nagrywał. Pozwolę sobie więc wyrazić nieśmiałe przypuszczenie, że chyba bliższy prawdy jest wyciąg z CV autora na okładce "Planety korporacji". Tam przeczytać możemy m.in., że Balcerzak od wielu lat pracuje w korpoświecie (EY, Orange, Lukas Bank), pełniąc tam najróżniejsze funkcje. W tym również dyrektorskie.

W sumie to jednak mało istotne. Bo niezależnie od tego, czy Balcerzak jest kochankiem Rihanny, czy też tylko doświadczonym korposzczurem, talentu literackiego odmówić mu nie sposób. Jego opowieści o życiu wewnątrz szklanych wieżowców są niebanalne i ciekawe. A wspominani przez niego towarzysze korporacyjnej niewoli nie przypominają papierowych ludków, od których roi się w książkach nawet dużo bardziej znanych autorów. Żarty zazwyczaj śmieszą. Z kolei triki na nienachalne (acz skuteczne) pchanie się w górę w korporacyjnej hierarchii wydają się całkiem przekonujące. Specjalista od zarządzania też byłby pewnie ukontentowany sporą liczbą celnych i głębokich obserwacji dotyczących reguł gry na korpoplanecie.

Balcerzakowi udało się coś jeszcze. Coś, o czym wielu autorów może tylko pomarzyć. Jego książeczka ma charakter dość uniwersalny. Jeśli trafi w ręce kogoś, kto o wejściu do korpoświata dopiero marzy, może się okazać dla niego autentyczną pomocą. A gdy jakimś sposobem otworzy ją doświadczony korpoludek, to może nawet się uśmiechnie, widząc swoją firmową dolę i niedolę rozpisaną na wielu ludzi, wiele firm i doświadczeń.

@RY1@i02/2013/249/i02.2013.249.00000270a.802.jpg@RY2@

Maciej Balcerzak, "Planeta korporacja. Jak przetrwać, zrobić karierę, zostać prezesem", The Facto, Warszawa 2013

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.