Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Magazyn

Claudia, jesteś fajna, ale...

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Parę tygodni temu w tym miejscu zrównałem z asfaltem lexusa GS 350 AWD. Wszyscy, którzy przeczytali poświęcony mu felieton, z pewnością doszli do identycznego wniosku - GS-a w tej wersji może kupić tylko ktoś niespełna rozumu. Za te pieniądze nieporównywalnie lepszą ofertę w kategorii mocnych aut benzynowych z napędem na cztery koła mają i Audi, i Mercedes, i BMW, a być może nawet Skoda i Dacia. Szczerze mówiąc, już hemoroidy są w stanie dostarczyć człowiekowi więcej emocji niż ten samochód. A na pewno są znacznie tańsze w utrzymaniu.

Najwyraźniej jednak ludzie z polskiego oddziału Lexusa nie przeczytali tych rewelacji, bo dosłownie chwilę po ukazaniu się mało pochlebnej recenzji GS-a 350 AWD zaoferowali mi sprawdzenie zupełnie innego, całkowicie nowego modelu, jaki mają w swojej ofercie - IS 300h. Sporo zaryzykowali. Ale w końcu to Japończycy, więc ich kresomózgowie (ośrodek decyzyjny mózgu) działa podobnie jak u ich przodków - pilotów kamikadze: "Och, jaki piękny okręt wroga. Fajnie będzie się o niego rozbić".

Zostawmy jednak kwestie antropologiczne i przejdźmy do samego IS-a. A więc obecnie nie znajdziecie na rynku drugiego tak pięknego samochodu. Nie mam pojęcia, kim jest człowiek, który zaprojektował jego agresywny grill, umięśnioną maskę, miękką linię boczną, hipnotyzujące reflektory, kto nakreślił wszystkie te łuki i załamania, ale bardzo chciałbym się z nim zaprzyjaźnić, a być może nawet z nim zamieszkać. Przysięgam, że przez parę nocy śniło mi się, że na moim miejscu postojowym w garażu leży nagusieńka Claudia Schiffer. Tak bardzo spodobało mi się to auto.

Równie odważnie i oryginalnie jest we wnętrzu. Największe wrażenie robi zestaw wskaźników - to już nie zwykłe analogowe zegary, ale rodzaj komputerowego pulpitu, który wyświetla tylko te informacje, których sobie życzycie, i to w taki sposób, jaki zaprogramujecie. Całość jest przejrzysta i czytelna bardziej niż napis HWDP na murze toru na warszawskich Wyścigach. Najważniejsze jednak, że nowy IS jest przestronniejszy. W poprzedniej generacji na przednich fotelach siedziało się jak w pralce, a przed umieszczeniem kogokolwiek na tylnej kanapie najpierw trzeba było obciąć mu nogi. W przypadku nowego modelu te problemy nie istnieją. Subiektywnie, z tyłu jest w nim więcej miejsca niż w pozycjonowanym o klasę wyżej GS-ie!

A skoro już porównujemy te dwa modele, to ubolewam nad tym, że IS jest wykonany ze znacznie gorszej jakości materiałów niż GS. Deskę rozdzielczą odlano z tak paskudnego, tandetnego, twardego i taniego w dotyku oraz wyglądzie plastiku, że pudełko po tic tacach jest przy niej wzorem estetyki. Tę niedogodność nieco rekompensuje fakt, że przynajmniej wszystko porządnie poskręcano. A podczas skręcania prawdopodobnie poupychano we wszystkie możliwe zakamarki watolinę, bo z tak dobrze wyciszonym samochodem w tym segmencie jeszcze się nie spotkałem. Przy 100 km na godzinę wskazówka obrotomierza pokazuje zaledwie 1,5 tys. obrotów na minutę. Szum powietrza? Odgłosy toczących się opon? A co to takiego?

Cisza i spokój, jaką gwarantuje IS 300h, to między innymi zasługa jego hybrydowego napędu. Mówiąc krótko - 2,5-litrowy silnik spalinowy współpracuje tu z motorem elektrycznym, co daje łącznie 223 konie i 8,3 sekundy do setki. Czyli średnio. Za to przeciętne zużycie paliwa wynosi tylko 4,3 litra na setkę. Żartowałem. Tyle obiecuje wam Lexus w oficjalnym katalogu, ale równie dobrze mógłby wam obiecać, że w najbliższą środę traficie kumulację w Lotto oraz że do przyszłego tygodnia wasza żona zrzuci 20 kg. Rozumiecie, co chcę przez to powiedzieć? Żadna z tych deklaracji nie ma pokrycia. Próbowałem spalić IS-em 4,3 litra. Próbowałem spalić 5, a także 6 litrów. Nigdy się nie udało, najniższa wartość, jaką wskazał komputer pokładowy, to 7,5 litra. Pomyślałem zatem, że pewnie Japończycy wyliczyli spalanie miejskie (także 4,3 litra), używając tylko silnika elektrycznego. Więc spróbowałem tej sztuki i ja. Do 50 km/h (tyle maksymalnie może jechać IS wyłącznie na prądzie) rozpędziłem się w dokładnie 28 sekund. Gdy zatrzymałem się na światłach, jakiś gość z peugeota jadącego za mną wyskoczył z samochodu, otworzył bagażnik, wyjął z niego klucz do kół i zaczął iść w moją stronę. Poczułem, że coś jest nie tak, bo kierowcy z peugeotów mają refleks misia koala i temperament dżdżownicy, więc przejechałem na czerwonym na pełnym gazie. Wniosek: spróbujcie spalić IS-em 300h tyle paliwa, ile obiecuje producent, a zginiecie już na najbliższym skrzyżowaniu. Z drugiej strony, średnia 7,5-8 litrów przy tej mocy to i tak nieźle - na poziomie diesli o podobnej mocy. A jest ciszej. I bardziej szpanersko.

Generalnie IS bardzo przypadł mi do gustu, choć moim zdaniem zasługuje na lepsze serce - coś znacznie ciekawszego niż oszukańcza hybryda o średniej mocy. W Stanach dostępna jest wersja z klasycznym sześciocylindrowym benzyniakiem o mocy 306 koni i z nowoczesną, szybką, ośmiobiegową skrzynią i - w tym miejscu patrzę znacząco w stronę ludzi z polskiego Lexusa - bardzo fajnie by było, gdybyście zechcieli sprzedawać ją także tutaj. Bo chciałbym oczami wyobraźni zobaczyć w moim garażu nie tylko Claudię piękną i roznegliżowaną, ale także bardzo szybką.

To auto jest piękne jak supermodelka. W dodatku ma interesujące wnętrze. Tylko serce słabe. Zasługuje na mocniejsze

@RY1@i02/2013/168/i02.2013.168.000001900.804.jpg@RY2@

Lexus IS 300h

@RY1@i02/2013/168/i02.2013.168.000001900.805.jpg@RY2@

Łukasz Bąk, zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Łukasz Bąk

zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.