Dziennik Gazeta Prawana logo

Szybko, na porodówkę!

30 czerwca 2018

Po raz drugi zostałem ojcem. We wtorek, dokładnie o 3.49 nad ranem, otrzymałem krótką wiadomość: "Zaczęło się, przyjeżdżaj". A o 7.30 byłem już tatą Miłosza. Co prawda stało się to o 1,5 miesiąca wcześniej, niż zakłada "ustawa Arłukowicza o czasie trwania ciąży" czy coś takiego, ale to tylko dowód na to, że syn odziedziczył po mnie "gen pośpiechu" . Tego pięknego dnia pędziłem do szpitala chevroletem camaro - pierwszym tzw. muscle carem dostępnym oficjalnie na europejskim rynku. Jego tylne nadkola są tak szerokie, że mogą pełnić funkcję ławek, pokrywa silnika ma powierzchnię boiska do siatkówki, felgi średnicę młyńskiego koła, a reflektory złowrogo wyglądają spod metalowych powiek - wszystko to sprawiło, że na widok tego chevroleta dostałem ślinotoku. Ale gdy tylko otworzyłem wielkie i ciężkie wrota prowadzące do jego wnętrza, momentalnie wyschło mi w gardle. Tyle kiczu, tandety i plastików co w camaro nie ma nawet na odpuście w Licheniu. Szczytem szczytów są cztery zegary informujące o napięciu akumulatora, temperaturze płynu chłodniczego, oleju i czegoś jeszcze (możliwe, że mózgu, który od samego patrzenia na to wszystko staje w płomieniach) - jakiś amerykański członek Mensy schował je za skrzynią biegów i aby cokolwiek z nich odczytać, musicie oprzeć głowę na podłokietniku. Co może być nieco kłopotliwe i odrobinę niebezpieczne, gdy akurat pędzicie autostradą. A - wierzcie mi - będziecie pędzili. I to często.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.