Wojny wychodzą kobietom na dobre
"Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" - głosił tytuł wstrząsającej książki białoruskiej pisarki Światłany Aleksijewicz, opisującej gehennę sowieckich kobiet na frontach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Z drugiej strony to właśnie po wielkich konfliktach zbrojnych przez świat zachodni przetaczały się fale kobiecej emancypacji
Jest rok 1864. Na ziemiach polskich dogasa właśnie powstanie styczniowe. W tym samym czasie po drugiej stronie globu prowincjonalnym Paragwajem rządzi dyktator megaloman Francisco Solano Lopez, podporządkowany irlandzkiej żonie Elizie Lynch. Zdaniem części historyków to właśnie pierwsza dama popchnęła małżonka do działań, które w konsekwencji można nazwać samobójczymi. Najpierw Solano Lopez uderzył na Brazylię, bo zaniepokoiło go, że się rozpanoszyła w znacznie słabszym Urugwaju. Później zaatakował Argentynę, ponieważ uznał, że ogłoszona przez Buenos Aires neutralność w rzeczywistości sprzyja jego wrogom. Do wojny siłą rzeczy włączył się też Urugwaj.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.