Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

A ja bym chciał więcej

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Znakomity historyk Marcin Kula wydał zbiór swoich wykładów, których motywem przewodnim jest pieniądz. Ale - jak to zwykle z pieniądzem bywa - chciałoby się... więcej.

Wspomniane "więcej" ma tu znaczenie podwójne. Pierwsze z nich jest bezapelacyjną pochwałą całego zbioru. Czytając Kulę, trudno oprzeć się wrażeniu, że te teksty z powodzeniem broniłyby się nawet w warunkach bardziej konkurencyjnych niż akademickie wykłady dla studentów albo odczyty na kolokwiach habilitacyjnych. Bo to mogłyby z powodzeniem być felietony prasowe skierowane do szerokiego czytelnika. Ukazujące się regularnie nie tylko w mediach o formacie ściśle ekonomiczno-biznesowym. I szkoda, że tak się właśnie nie dzieje. Są to bowiem teksty dobrze napisane, erudycyjne i pełne anegdot. Zdecydowanie skracające dystans z czytelnikiem i niemiażdżące go już w pierwszym zdaniu wyrzutem, że jeśli nie czytał polemiki Iksa z Igrekiem w księdze jubileuszowej na cześć Zeta, to jest (co najwyżej) intelektualnym zerem. Felietony to bez wątpienia niejednokrotnie lepsze od tych, które się na co dzień w polskich mediach pokazują.

Jest jednak jeszcze drugie "więcej". I to już jest przygana. Rodzi się ona z pewnego rozczarowania. Gdy dotarła do mnie wieść, że profesor Kula wydaje książkę o pieniądzu, oczekiwania od razu skoczyły bardzo wysoko. Głównie dlatego, że autor zajmuje wśród polskich historyków pozycję po prostu legendarną. W końcu to autor przynajmniej 20 ważnych książek o bardzo szerokiej tematyce (od rewolucji latynoamerykańskich po Turcję i PRL) i wychowawca całego grona głośnych polskich historyków. Marcin Kula jest również kontynuatorem intelektualnej tradycji swojego zmarłego w 1988 r. ojca Witolda. Prawdopodobnie najwybitniejszego historyka polskiej gospodarki w okresie powojennym.

Trudno się więc dziwić, że słysząc o rychłej perspektywie pojawienia się na rynku książki "Trzeba mieć pieniądze" sygnowanej przez Marcina Kulę, wstrzymałem oddech. Czego oczekiwałem? Może nie tyle historii obrotu finansowego, bo takich już nawet na rynku polskim mamy sporo. Od "Potęgi pieniądza" pióra Nialla Fergusona po "Nieco inną historię cywilizacji" Stefana Bratkowskiego. Znając jednak skłonność Kuli do przełamywania granic pomiędzy historią, socjologią, ekonomią i publicystyką, liczyłem raczej na książkę podobną do "Czego nie można kupić za pieniądze" Michaela Sandela. A więc na traktat, który próbuje dylematy związane z posiadaniem pieniędzy (lub ich brakiem) jakoś ocenić. I to w książce Kuli jest. Ale fragmentaryczne i rozproszone. A skoro jest, to można zadać pytanie, dlaczego nie zostało bardziej dobitnie wyeksponowane? Czemu te pojedyncze felietony nie zostały spięte wspólnym pomysłem? Szkoda.

Nie piszę tego, by kogokolwiek od tej książki odstraszać. Przeciwnie. Uważam, że erudycja i lekkość pióra Marcina Kuli są wystarczającymi powodami, aby do tego zbioru zajrzeć. "Trzeba mieć pieniądze" dobrze pokazuje jednak bolączkę wielu polskich publikacji książkowych. Dobry pomysł, świetny autor i masa dobrego materiału. Ale brak tych kilku dodatkowych par oczu, które by pomogły ten początkowy pomysł rozwinąć w produkt naprawdę oryginalny. Coś więcej niż tylko zbiór wykładów znakomitego profesora.

@RY1@i02/2014/207/i02.2014.207.000002800.802.jpg@RY2@

Marcin Kula, "Trzeba mieć pieniądze. Wykłady z socjologii historycznej", Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego oraz Instytut Studiów Iberyjskich i Iberoamerykańskich UW, Warszawa 2014

Rafał Woś

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.