Faworyci to Rosja i Brazylia
Andrea Zorzi, były włoski siatkarz, wicemistrz olimpijski z 1996 r. i dwukrotny mistrz świata, ocenia drużyny na mistrzostwach w Polsce
Runda mistrzostw za nami. Niespodzianką jest postawa Włochów. Co się stało?
Moi rodacy rzeczywiście sprawili największy zawód na tym etapie. Graliśmy słabo. Przeszliśmy do następnej rundy, ale zaledwie z dwoma punktami. Wydaje się nierealne, żebyśmy przeszli do kolejnej rundy. Nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego poszło nam tak źle. Stracili gdzieś ducha zespołu.
A jak ocenia pan grupę A, w której byli Polacy?
Myślę, że poziom sportowy drużyn z grupy A jest nieco niższy niż w D. Polska zaczęła grać dobrze. Poradziła sobie z wielką presją, szczególnie podczas fantastycznej ceremonii otwarcia. Ma dużo punktów, które pozwalają nabrać pewności. Myślę jednak, że Polska, Serbia, Argentyna i Australia są słabsze od Francji i Iranu. Nie wiem, co się wydarzy w drugiej rundzie. Polska ma tyle punktów, że może sobie nawet pozwolić na małe wpadki.
W Gdańsku gościliśmy grupę C. Co o czołówce z tej stawki może pan powiedzieć?
Rosja jest oczywiście faworytem tych mistrzostw. Topową drużyną jest także Brazylia. Rosja gubiła się nieco tylko w meczu z Chinami, ale prawdziwą nauczkę dostała z Bułgarią. Straciła dwa pierwsze sety, ponieważ chciała zdobywać punkty siłowo. Zapomniała, że jest też bardzo dobra technicznie. Przeciwko takim zespołom jak Bułgaria nie wystarczy wyjść z założenia, że trzeba mocniej atakować czy zagrywać. Wyszli obronną ręką, wygrali 3:2. Myślę, że ten mecz był bardzo potrzebny Rosjanom. Przypomniał im, że w mistrzostwach trzeba grać bardzo dobrze przez cały czas.
Kto wygra mistrzostwa świata w Polsce?
Rosja i Brazylia z pewnością znajdą się w najlepszej czwórce. Dodałbym tam jeszcze Francję, Iran i prawdopodobnie Polskę.
Co może pan powiedzieć o organizacji, atmosferze tego turnieju?
Organizacyjnie wszystko jest perfekcyjne. Kibice są najlepsi na świecie. Myślę, że Polska jest domem światowej siatkówki. Ceremonia otwarcia była historycznym wydarzeniem. Hale są świetne. Wypełniają się publicznością, nawet jeśli nie grają Polacy.
Może pan porównać ten turniej do tego sprzed czterech lat we Włoszech? Jakie widzi pan zmiany?
Formuła się zmieniła (śmiech). Turniej we Włoszech też nam się udał. Nie mogę jednak ich porównywać, bo Polska to specyficzne miejsce. Nikt nie może równać się z polską pasją, entuzjazmem, organizacją. Wygląda to więc jeszcze lepiej niż cztery lata temu.
Niestety, nasze panie nie zagrają na mistrzostwach świata, które 23 września rozpoczną się we Włoszech.
Będzie nam bardzo brakować polskich kibiców. Na pocieszenie mogę jednak dodać, że nasz kobiecy zespół też nie jest w najwyższej formie. Granie przed własną publicznością w takich okolicznościach jest nieco niebezpieczne. Trochę się o to wszyscy martwimy.
@RY1@i02/2014/174/i02.2014.174.000001500.802.jpg@RY2@
materiały prasowe
Andrea Zorzi
Rozmawiał Rafał Rusiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu