Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Antiga wyciągnął młodych z lodówki

27 czerwca 2018

Trener udowodnił, że nie jest mięczakiem, i na razie wychodzi nam to na dobre - uważa Wojciech Drzyzga, były rozgrywający, selekcjoner i olimpijczyk, a obecnie komentator meczów

Jak pan oceni dotychczasowe mecze Polaków?

Przede wszystkim wytrzymali presję. Zwłaszcza w pierwszym meczu. Serbowie mieli być wyluzowani, a to oni się spięli. Jeśli chodzi o styl gry, to nie jestem zaskoczony. Widać, że trenerzy mają pomysł.

Jaki?

Ważne jest w naszym zespole przyjęcie. A ci, którzy na tej pozycji grają, spisują się dobrze. Poza tym właśnie od przyjęcia zaczyna się wszystko, co dobre. Nasze przyjęcie jest niemal perfekcyjne, a to daje nam sporą swobodę i skuteczny atak. Styl Polaków nie jest łatwy do realizacji, ale sprawia rywalom dużo problemów, bo gramy różnorodnie. Trzeba jednak dodać, że do realizacji planu trzeba mieć też odpowiednich wykonawców. Już w Lidze Światowej testowaliśmy ten system, chociaż wtedy musieliśmy korzystać z wielu zmienników. Na mistrzostwach gramy szybko, kombinacyjnie i różnorodnie. W dodatku w kontrolowany sposób.

Istotne będzie chyba jeszcze starcie z Argentyną?

Na pewno nie zabraknie nam zaangażowania. Z Argentyną powinniśmy jeszcze wygrać za trzy punkty, bo warto mieć jak najlepszy bilans w drugiej rundzie. System rozgrywek jest bardzo wymagający, więc bylibyśmy wówczas w dobrej sytuacji.

W tym roku w kadrze mamy sporo młodych siatkarzy.

Wiele nazwisk jest dużym zaskoczeniem. To pokazuje, że na młodość warto i trzeba stawiać. Inna sprawa, że trzeba mieć szczęście i liczyć na przychylność trenera.

Sporym objawieniem jest Mateusz Mika. Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie obstawiał, że w ogóle zagra.

Mika zanotował niesamowity progres. Poprawił technikę, przyjęcie, ale też warunki fizyczne. Być może pomógł mu rok spędzony we Francji. Grał co prawda w słabym zespole, ale było widać, że wrócił pewniejszy. Poza tym trener mu zaufał. U Andrei Anastasiego młodzi byli trzymani w lodówce. Dlatego z czasem stworzyły się dwie grupy i pogorszyła się atmosfera. Antiga prowadzi reprezentację bardzo dobrze, choć poniekąd był do tego zmuszony. Życie pisze najlepsze scenariusze. Na pewno jednak warto odzyskać dla kadry Bartosza Kurka i nie zapominać o Zbigniewie Bartmanie oraz Jakubie Jaroszu. To są zawodnicy w wieku 25-27 lat, dojrzali, świadomi własnych możliwości i umiejętności.

Spogląda pan w przyszłość, a wszyscy emocjonują się teraźniejszością - mundialem.

Nie wszystko kończy się na mistrzostwach, trzeba też spoglądać dalej. Może być przecież tak, że po świetnej grze zajdziemy daleko, ale i tak, że odpadniemy już w ćwierćfinale.

Wróćmy do młodych. Jak sięgam pamięcią, dobrze wychodziliśmy na tym, że stawialiśmy na nich w dużych turniejach.

Takie duże turnieje nie służą do debiutów. Zawodnik i reprezentacja dojrzewają, dlatego zazwyczaj na takie ruchy decydują się szkoleniowcy po turniejach olimpijskich w ramach rozgrywek kontynentalnych. Wtedy śmielej stawiają na młodych. Poza tym gwiazdy wówczas chcą urlopów. Mieszanka jest zdecydowanie najlepszym sposobem. Argentyna już od kilku lat siedzi w jednym sosie i gra gorzej. Liczyli na to, że dojdzie do wybuchu formy, ale nic takiego nie nastąpiło. Dobrze jest mieć w kadrze i 35-latka, i 19-latka.

Plan Antigi na razie się sprawdza?

Trener uznał, że o grze będzie decydować aktualna dyspozycja. To wyszło na dobre naszej reprezentacji. Poza tym pokazał, że nie jest mięczakiem.

Mówi pan o rezygnacji z Kurka?

Chodzi też o Zbigniewa Bartmana czy Łukasza Żygadłę. Nie sądzę, aby o ich rezygnacji zdecydowały wyłącznie względy sportowe. Nie znam szczegółów, ale moim zdaniem oni chcieli decydować, na jakich warunkach będą w kadrze. Chcieli być honorowani i według mnie nie podjęli walki, bo nie mieli gwarancji, że zagrają na mistrzostwach. Zresztą o takich osobach mówi się, że są toksyczne i źle działają na drużynę.

Kto jest według pana faworytem mistrzostw?

Dwie drużyny możemy niemal zawsze wymieniać jako faworytów - Brazylię i Rosję, choć ci drudzy są wyraźnie osłabieni. Poza nimi jest bardzo szeroka grupa reprezentacji o podobnym poziomie. Ta grupa się rozszerzyła i liczy obecnie jakieś osiem zespołów. W niej każdy może wygrać z każdym. Można tutaj wspomnieć o Irańczykach czy Belgach.

@RY1@i02/2014/172/i02.2014.172.000002700.801.jpg@RY2@

Andrzej Iwańczuk/Reporter

Wojciech Drzyzga

Rozmawiał Patryk Kurkowski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.