Największa gwiazda Portoryko woli koszykówkę
Hector Soto opowiada o występie w trzecich z rzędu mistrzostwach świata i szansach swojej drużyny na mundialu
Jakie są wasze oczekiwania?
Nasza liga dopiero się zaczyna, więc nie mieliśmy jakichś wielkich przygotowań. W ogóle lato było dla nas trudne. W drużynie sporo sie zmieniło, długo walczyliśmy o awans na mistrzostwa świata. Nasz cel to dostać się do drugiej rundy.
Ale krakowska Grupa D jest zdecydowanie najmocniejsza, czego już doświadczyliście, przegrywając z Francją i Belgią.
Zgadza się, ale zwróćmy uwagę, że połowa z tych zespołów awansowała do finału Ligi Światowej. W przypadku naszego spotkania z Francją w poszczególnych setach różnice wynosiły tylko 2-3 punkty. Przed nami jeszcze mecze z Włochami, USA i Iranem. Dzięki tak mocnemu składowi na pewno ciekawe i będą stać na wysokim poziomie.
W hali może być 15 tys. ludzi. Grał pan już dla takiej publiczności?
Zdarzało się to podczas mistrzostw świata czy Pucharu Świata. Dawno, podczas finału portorykańskiej ligi, mieliśmy po 12-13 tys. widzów.
Czy w Portoryko siatkówka jest popularna?
W porównaniu z Polską u nas ma dużo słabszą pozycję. Pogarszająca się sytuacja ekonomiczna na świecie negatywnie wpłynęła na nasz sport. Mecze mamy bardzo często i kibicom, którzy w większości muszą dużo pracować, trudno jest być na wszystkich spotkaniach. Siatkówka nadal jest u nas popularną dyscypliną, ale w ciągu kilku ostatnich lat straciliśmy kibiców. Sportem numerem jeden jest koszykówka. Nasza drużyna też gra w mistrzostwach świata, które też zaczęły się w Hiszpanii.
Jest pan kibicem koszykówki?
Tak. Mam kilku przyjaciół w naszej drużynie narodowej, będę kibicował im podczas mistrzostw. Przyznam się, że koszykówka to moja ulubiona dyscyplina, uwielbiam ją. A siatkówka to po prostu mój zawód. W wolnym czasie lubię porzucać do kosza. Tego lata sporo grałem w meczach pokazowych z celebrytami, na cele charytatywne.
Był pan najlepiej punktującym podczas MŚ w 2006 r. Jest szansa to powtórzyć?
To nie jest moim celem, zresztą w 2006 r. też nie było. Najważniejsze jest dobro drużyny. Nie sądzę, by udało mi się powtórzyć to osiągnięcie. Jestem dużo starszy, mam 36 lat. Niecałe trzy lata temu przeszedłem operację barku. Gram też pierwszy sezon na innej pozycji. Nie będę graczem numer jeden w drużynie, to już nie moja rola. Teraz przejął ją Maurice Torres. Zdaję sobie jednak sprawę, że aby zwiększyć szanse zespołu na zwycięstwo, muszę wysoko punktować. Nadal stać mnie na to.
Kto wygra mundial?
Trudno powiedzieć. Na pewno jednym z faworytów są Stany Zjednoczone, z którymi gramy w grupie. Zawsze liczą się Brazylijczycy, dobrą technikę prezentują też Rosjanie.
@RY1@i02/2014/171/i02.2014.171.00000160b.101.jpg@RY2@
Damian Klamka/East News
Soto był najlpeszym punktującym podczas MŚ w 2006 roku
Rozmawiał Artur Bogacki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu